Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potłuczone szkło
Canis:
- Wiem, że od Mirka, to jedyny szklarz w pobliżu. Nie będzie to problem, jak wynurzy się z nory to zestrzelę ch*a. - Powiedział i z zawziętą minął chwycił za muszkiet. Po czym wyszedł przez drzwi wyganiając ciebie i udał się na tyły do swojej stajni.
Aaria Kruczowłosa:
Postanowiłam, że pokręcę się w okolicy Jarka dopóki szkło nie zostanie załadowane na wóz. Byłam kim byłam, ale podczas uczciwej pracy nie zależało mi na trupach w mojej okolicy. Doszłam do wniosku, że jest to dobra przykrywka i nie chciałam się jej zbyt szybko pozbywać. Więc ruszyłam za mężczyzną. Zadałam mu pytanie: -Co się stało na tamtym cmentarzu? Jakiś dziwny umarlak mnie tam gonił. Mam nadzieję, że pojedziesz inną drogą? Bo koło cmentarza to raczej z tymi szkłami nie przejedziesz w nienaruszonym stanie.
Canis:
- Pojedziemy drugim szlakiem. - Odpowiedział jadąc swoją szkapą i swoim wozem na posesję Mirka, dokładnie za jego dom do magazynów. Gdy dotarł na miejsce, niewolnik Mirka otworzył budyneczek i zaczął ładować na wóz wiele skrzyń, z których wystawała słoma - najpewniej do ochrony butelek przed stłuczeniami między sobą. - Na cmentarzu bardzo dużo rzeczy się działo i jest to bardzo groźne miejsce. Radzę unikać.
Aaria Kruczowłosa:
Przyłączyłam się do ładowania skrzyń na wóz. Niepodobne to do mnie, ale cóż... Ostatnio troszkę porządniałam i nie umiałam znieść bezczynności. -A więc ja chyba też pójdę tą drugą drogą... Skoro tak bardzo nie chcesz mojego towarzystwa, że będę musiała podróżować sama.
Canis:
Gdy był już zapakowany i załadowany, Franek zasiadł na wóz i szykował się do odjazdu.
- Dobra możesz wsiadać, ale pilnujesz by się nic nie stało, a jak się coś stanie to ty płacisz za przewożony towar.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej