Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (4/41) > >>

Canis:
-  Co ty nam sie tu będziesz wpier*alał! Zjeżdżaj stąd! - Wrzasnął drab siedzący obok ciebie przy stole. szarpnął za krzesło by cie obalić wraz z nim na podłogę. nieszczęśliwie wytrącony z równowagi szarpnąłeś dłonią za stół i niechcący mocno kopnąłeś próbując zachować równowagę. Rozlałeś tym piwo i nim zdążyłeś opaść na ziemie wszyscy od stołu rzucili się an tego co cię wywrócił. Sąsiedni stół również dołączył się do walki, jak i cała karczma. zaczęła się tworzyć jedna wielka kupa ludzi tłukąca się ze sobą. Twoja osoba leżąca na ziemi była już obok wielkiej bijatyki. Rozglądając się za uwarzyłeś 2 bandytów na ukucku zdziwionych zajściem ze sztyletami w łapach. Nie mając wyjścia rzucili się w twoją stronę. Są w odległości 5 metrów.

2x Bandyta w odległości 5 metrów mają w łapach swoje sztylety, każdy po 2 sztylety.
2x Wojownik zgromadzenia (niewidoczni dla was - zapewne wśród walczącej tuszy w drugiej części pomieszczenia.

Eric:
- Nathanielu! - wrzasnął, starając się przekrzyczeć odgłosy wskazujące wbrew zdrowemu rozsądkowi, że budynek zaczął się poruszać, czym wysoce rozwścieczył tuszę, która właśnie wszczęła typową karczemną burdę. Pewni ludzie mogliby ten obraz uznać za całkiem malowniczy. Problem Erica z docenieniem takiego punktu widzenia leżał jednak w fakcie, że znajdował się w samym środku kotłującego się chaosu.
- Przydałaby się mała pomoc! - tym samym otrzymał nagrodę całego uniwersum za najbardziej wyświechtany tekst na taką okazję. Niestety nie miał czasu by należycie nacieszyć się tym osiągnięciem. Przeszkadzało mu w tym dwóch bandytów z wysoce nieprzyjemnymi wyrazami twarzy i jeszcze mniej przyjemnymi sztyletami w dłoniach. Właściwie ten kadr również mógł zasłużyć na jakąś nagrodę, jednak umysł Erica był zbyt zajęty, by w tym momencie skrystalizować odpowiednio zgryźliwą myśl. Był jednak bezwzględnie pewny, że krzesło stojące obok może mu posłużyć dwojako. I z dwóch sposobów wybrał ten drugi. Mianowicie chwycił je za oparcie i cisnął nim w jednego z bandytów, powoli zmniejszającego dzielący ich dystans. Można wymienić trzy rzeczy, które się nie wydarzyły: a) krzesło nie rozprysnęło się na kawałki, b) bandyta nie runął na ziemię, c) kilkatysięcy kilometrów stąd Adamus nie golił się. Stało się coś zupełnie innego; zbir zasłonił się rękami i dość dotkliwie potłukł sobie nieokryte przedramiona. Kilka bolesnych drzazg również wchodzi w grę. Eric resztę uwagi skupił na drugim szarżującym przeciwniku. Sztylety w jego dłoniach stanowiły upierdliwy problem. Mógł nie nadążać z blokowaniem szybkich ciosów, ale z drugiej strony miecz dawał mu przewagę dystansu. Zamachnął się mniej więcej tak, by nadbiegający zbir musiał wykonać szybki unik, po czym cofnął się dwa kroki do tyłu i natrafił na czyjeś plecy. Na jego twarzy zagościł paskudny uśmieszek. Tymczasem drugi ze zbirów otrząsnął się już ze spotkania z arcydziełem stolarskiej sztuki użytkowej i najwyraźniej nie dopisywało mu samopoczucie. Podbiegł w stronę Erica i zamachnął się oboma sztyletami naraz. Ten przesunął się w bok, odskoczył dwa kroki do tyłu i pchnął w stronę złoczyńcy człowieka, z którym przed chwilą stykał się plecami. Obaj runęli na podłogę potykając się o przewrócone krzesło. Przypadkowy człowiek z karczmy prawdopodobnie dorobił się kilku nowych blizn, ale sumienie Erica zdawało się nie mieć żadnej opinii na ten temat. Szczególnie, że kompan złodziejaszka wygrzebującego się spod grubego cielska na podłodze już szarżował w jego stronę. Jormungand chwycił miecz oburącz i machnął potężnie na odlew. Ostrze pozostawiło w ramieniu przeciwnika krwawą bruzdę, ale ten w ferworze walki nawet tego nie zauważył i oburącz pchnął w stronę piersi Erica. Rozochocony mężczyzna ułożył miecz równolegle do swojej klatki piersiowej, chwytając go za rękojeść i płaz ostrza. Zablokował cios przeciwnika poprzez podważenie całą powierzchnią broni jelców sztyletów. Obaj mężczyźni padli na podłogę siłując się w śmiertelnym uścisku. Obok szurały buty innych walczących. Pozostawanie zbyt długo w pozycji poziomej groziło odbiciem jednej z podeszw prosto na twarzy. Eric odepchnął zbója na bok, przeturlał się i wstał, rozglądając się ze zdezorientowaniem.

Nawaar:
Elf siedział dłuższy czas, obok Erica rozmyślając albo po prostu posiedzieć i nic nie gadać. Jednak kiedy ów człowiek zwrócił, na siebie uwagę kilku typów z pod ciemniej gwiazdy Nathaniel musiał zareagować zwłaszcza, kiedy doszło do prawdziwej bójki w karczmie. Dziecię lasu jeszcze nie widziało takiego zachowania ludzi, którzy sami uważają się za inteligentnych, jakby mógł pacnął by się w głowę. Elf wstał gdy usłyszał, wrzask towarzysza zwłaszcza, że zauważył gdy kilku z bandziorów weszło po schodach i udało się do pokoju jaszczura. Nathnaniel wszedł na stół, który nie został jeszcze użyty do potyczek, po czym wyjął łuk z sajdaka i żelazną strzałę z kołczanu i zaczął namierzanie jednego z bandytów. Wszystko utrudniał tłum, który wszędzie się lał i tłukł. Jednak zauważył Erica, gdy ten turlał się na ziemi z jednym przeciwnikiem, lecz towarzyszy wyszedł cało i wstał, ale nie zauważył jak drugi z bandytów ten, co dostał krzesłem chciał zajść go od tyłu i to dosłownie- Za tobą!. Wrzasnął w stronę Erica. Elf zauważył całą akcję i nałożył strzałę, na cięciwę łuku i go mocno naciągnął namierzanie celu trwało dokładnie 6 sekund. Sześć sekundy wystarczyło, żeby elf wypuścił strzałę i tak się stało. ÂŻelazny pocisk przeleciał ładny kawałek karczmy omijając wszystkich poza celem, jakim był bandyta. Człowiek dostał w potylicę, padając na plecy Erica bezdechu a sztylety, które trzymał opadły na podłogę karczmy. Mężczyzna zmarł bezboleśnie.


1x Bandyta
2x Wojownik zgromadzenia

Pozostaje : 18 żelaznych strzał.

Canis:
Gdy Nathaniel dobił po części nie w pełni przytomnego jeszcze bandytę, który uprzednio został ogłuszony lekko krzesłem przez Dyuma bandziora, a Dyum siłował się z drugim bandytą. Dwójka wojowników zgromadzenia nadal zostawała w ukryciu przed wami. Narastał wasz niepokój, szczególnie, że tłukący się tłum zaczął zajmować coraz większe pole karczmy luzując bijatykę "Wszyscy na jednego" na "bandę przeciw bandzie" i "1 przeciw jednemu" i tym podobne. Było to idealnym schronieniem i przykrywką dla wojowników. Nie mogliście ich dostrzec wśród tłumu a zbliżali się... byli tuż tuż...


1x Bandyta - siłuje się z Dyumem
2x Wojownik zgromadzenia - schowani wśród walczącego tłumu.


Salazar zwrócił uwagę na hałasy dobiegające z dołu. bijatyka wskazywała na jedno - kłopoty drużyny. Elf rozrabiaka, albo ten człowiek... Tylko Jaszczury potrafią zachowywać się cywilizowanie, mimo głupich plotek... Pomyślał i zakończył zabawę hemoglobinezą kładąc krople krwi z powrotem na dłoni. Zabrał się za nakładzie odzienia i przypinanie broni.

Wojownik zgromadzenia, bandyta i trablin w tym czasie wiedzieli jedno, to najlepsza dla nich okazja. Trablin korzystając z cienia ogarniającego większość korytarza wślizgnął się do pokoju niezauważony przez jaszczura. Bandyci stali przy drzwiach na zewnątrz nieruchomo.
1x bandyta
1x wojownik zgromadzenia
1x trablin

Nawaar:
Gdy jeden z bandytów padł martwy, o dziwo. Nathaniel szybko zeskoczył ze, stołu i schował swój łuk do sajdaka. Następnie dobył srebrnego kła, czyli sztylet i ruszył w stronę Erica żeby mu dopomóc. Akurat sprawa pomocy, była dość trudna dlatego, że bójka rozrosła się prawie na całą karczmę i trudno było unikać ataków zupełnie obcych ludzi, jednak elf również czuwał nad sobą bo nie zapomniał, o dwóch czyhających w śród tłumu wojownikach zgromadzenia. Dziecię lasu unikając ataku różnych i obcych mu istot, przy których musiał się nakombinować aby unikać każdego ataku. Tutaj uskoczył, przed leżącymi ludźmi którzy zemdleli, później musiał się schylić przed butelką ,dosłownie istne piekło. Jednakże elf pełen determinacji doszedł do towarzysza i pomógł mu w walce. Natanek obszedł dookoła walczących ludzi i ustawiając się za bandziorem wbił mu sztylet w kark. Elf nie wiedział jak głębokie rany zadał, bo natychmiast odsunął się na 2 metry, po zakończonym pchnięciu. Dodatkowo czuł lekkie zmęczenie i cios mógł nie zrobić zbyt dużej krzywdy.


1x Bandyta - siłuje się z Dyumem rannym w kark( oceń jego uszkodzenia)
2x Wojownik zgromadzenia - schowani wśród walczącego tłumu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej