Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁowca Burz w pogoni na Doral

<< < (9/61) > >>

Gordian Morii:
Zszedł na dół na pierwszy pokład gdzie zebrała się cała załoga. Okręt puszczony chwilowo sam sobie szedł równo oddalając się płynnie od nadbrzeża Atusel.
- Teraz proszę o ciszę.- zaczął.
- Wyszliśmy w morze, więc od teraz prawo Valfden nas nie obowiązuje, działamy na zasadach prawa morskiego i by nasza misja przebiegła szybko i bezpiecznie wymagam od was dyscypliny. Rejs dla niedoświadczonych marynarzy to bardzo trudny sprawdzian tych umiejętności. Fregata jest bowiem dużym okrętem i szczerze powiedziawszy bardzo wymagającym. Póki wasza krew nie nabierze cech morskiej wody póty musicie podlegać moim rozkazom i poleceniom. Nie będę powtarzał dwa razy, każda niesubordynacja kończy się spędzeniem reszty rejsu pod pokładem, albo ponad nim. Chociaż mam nadzieję, że to nie nastąpi z racji tego, że nie jesteście bandą przypadkowych łachudrów. - przerwałem na moment swój wywód.
-Nathanielu i Melkiorze, wasze elfie oczy przysłużą się do wypatrywania okrętów. Pierwszy z was pełni wachtę poranną i popołudniową, drugi przedpołudniową i obydwie psie. Nocą wszyscy pod pokład odpoczywać, maszty przejmuje Cień. Mamy godzinę 10 więc Nathanielu zapraszam tam na górę. W południe zmieni Cię Melkior. - powiedziałem wskazując na znajdujące się prawie 40 metrów nad pokładem gniazdo. -Jak ktoś ma lęk wysokości, to niech trzyma się relingów, ale jak któryś przegapi żagiel to następnym razem będzie obserwował już tylko podwodne królestwo trytonów.
-TheMo, Mohamed i Rakbar. Jesteście odpowiedzialni za pokład. Przy brzegu otrzymacie inne zadania. Ktoś zna się na leczeniu albo na stolarce?

Wachty:
20 – 24 wachta rozpoczynająca
24 – 4 szara lub cmentarna
4 – 8 poranna
8 – 12 przedpołudniowa
12 – 16 popołudniowa
16 – 18 pierwsza psia
18 – 20 druga psia

Nawaar:
Dobrze, że nie mam lęku wysokości. Powiedział sobie w myślach patrząc na bocianie gniazdo. - Tak jest kapitanie!. Powiedział elf i ze spokojem w sercu wdrapywał się, po linach masztu aby dostać się na miejsce swojego stanowiska. Po wspinaczce  znalazł się na miejscu teraz mógł rozejrzeć się dookoła, ale i tak nic nie widziała poza samą wodą rozchodzącą się, aż poza horyzont. Elf był tak wysoko, że reszta załoga będąca na pokładzie wydawała się dosyć mała. - Kapitanie czysto!. Powiedział Nathaniel właściwie to nie wiedział, co powiedzieć w takiej sytuacji, ale czysto mogło oznaczać, że żadnego wrogiego statku nie było. Dziecię lasu dalej wypatrywało jakiegoś okrętu w rytm odbijającej się fali od kadłuba statku.

Progan:
Progan stał i słuchał rozkazów kapitana. Wszystko było jasne. W dzień pracował, nocą miał spać. Rozumiał, że ów tajemnicy Cień, to taka żeglarska mowa i chodzi o Rashara, który jest władcą nocy. No ale... Ktoś musi wtedy jednak zajmować się okrętem... Wierzył jednak Gordianowi i jego wiedzy, zdał się na jego rozkazy. Jako, że niczego mu nie przydzielono stał i słuchał dalej. Nie znał się na leczeniu, ale trochę czasu spędził kiedyś pracując u stolarza. Nie wiedział czy to jednak wystarczy.
- Pracowałem kiedyś u stolarza w mieście, nie wiem czy to jednak wystarczy - powiedział.

//Przeprowadzam się. Będę późnym wieczorem.

Hagmar:
- Jest kurs na Doral. - powiedział kręcąc kołem i ustawiając okręt na odpowiedni kurs.

Gordian Morii:
- W takim razie, gratuluję awansu. Zostałeś okrętowym cieślą. - kapitan zwrócił się do Progana.
- Masz dbać o nasze zapasy drewna na pokładzie balastowym i w razie jakiejś morskiej draki jesteś odpowiedzialny, aby nam krypa nie poszła na dno. Możesz wybrać sobie kogoś do pomocy. Cała reszta jest odpowiedzialna za uzbrojenie. Armaty mają być czyszczone po każdym strzale, nie co drugi. Strzelać wolniej, ale celniej i od razu całą burtą. Nie bójcie się, że piraci będą w nas łupać raz za razem. Mogą pluć sobie kulkami, ale prócz paru dziur w poszyciu nie zrobią nam krzywdy. Słuchać rozkazów i wyczuć statek. Strzelać na rozkaz, gdy statek uniesie dziób na fali. Wtedy kule idą wyżej i są celniejsze, a i będziemy mieli pewność, że nie utopicie ich w morzu. Naszym celem jest handlowy slup o jednym maszcie. Załadować obie burty kulami łańcuchowymi. Jeśli go dogonimy, zetniemy mu ten lichy maszt i statek jest nasz. Wywiesić na rufie banderę bojową, niech psie syny wiedzą, że mamy pierwszeństwo. Jeśli któryś z obcych nie okaże szacunku posmakuje ołowiu. To wszystko rozejść się, dziękuję. Aha i jeszcze jedno. Na lądzie jestem Gordian, tutaj kapitan. - powiedział i odwracając się na pięcie ruszył do steru, aby lekko skorygować kurs. Płynęli z prędkością 10 węzłów, więc ich cel raczej nie miał możliwości im uciec.
-Jutro rano powinniśmy widzieć gryfa na horyzoncie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej