Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁowca Burz w pogoni na Doral

<< < (53/61) > >>

Nawaar:
- Jeżeli, można to wezmę sztylet i miecz jednego z bandytów. Powiedział elf do cichego Progana, nic nie powiedział widocznie musiał przeżyć śmierć, którą zadał innej istocie ludzkiej.

Gordian Morii:
- Chyba śnicie... Modlić się za bandytów? Zebrać ich broń do ładowni, a ich poświęcić morzu. Jedynie na to zasługują.- odparł zdziwiony słysząc słowa członków załogi.
- Jesteście korsarzami czy trzęsidupami z portu? Na morzu nie ma miejsca na mięczaków. Te przyklejają się do kadłuba łodzi i są od nich siłą oddzierane. Zastanówcie się nad sobą. Nikt nikogo nie prosi, aby służył na tym okręcie. Ja potrzebuję ludzi silnych, pewnych siebie i twardych. Jeśli będziecie żałować każdego strzału to pamiętajcie, że oni by was nie pożałowali gdybyście płynęli kupieckim slupem lub pinką. Nie każę wam być potworami, ale nie bądźcie też dziećmi...
- Radzę każdemu z osobna jeszcze raz przemyśleć to po co zaciągnął się na okręt. Tu. - wskazał ręką na pokład - Toczy się cały czas wojna. Dbamy o to, by te wody były bezpieczne, by tacy podludzie nie napadali biednych kupców, którzy z narażeniem życia starają się poprawić byt swoich rodzin... Jeśli... - urwał odwracając głowę od członków załogi.
- Przeszukać okręt, wszystko co wartościowe przenieść, do ładowni. Uzupełnić zapas kul. Resztę podpalić tak byśmy zdołali odpłynąć nim wywali ładownię.
-Nic nie zabierać dla siebie. Uczciwie podzielimy łupy.

Mohamed Khaled:
Wziął jednego trupa, którego wrzucił do wody... To co zamierzał teraz zrobić, raczej modłą nie było. Lecz jako Kruk, nie lubił zbyt wielkich jatek. W końcu, jego zawód wymaga dyskrecji. Z innej strony, jego duch kochał walkę. Dlatego też, Kruk każdego dnia spierał się, by nie spartolić swej roboty chęcią zabijania.
Wrzucił cielsko do wody, szepcząc jakieś słówka. Oczywiście poprzednio jego wyposażenie odłożył na bok, coby nie poleciało z ciałem do wody.

Hagmar:
Jak za starych dobrych czasów. Uśmiechnął się sam do siebie. Wpierw obszukał truchło kapitana i potem ruszył penetrować ładownię. Czyli to co tygryski lubią najbardziej.



Gordian Morii:
//: Przypominam, że piratów było w sumie 14, bo trzech wyleciało z walki już po salwie armatniej.

- Proganie, zapraszam do mojej kajuty.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej