Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁowca Burz w pogoni na Doral
Hagmar:
- Czas na zabawę. Dracon wybiegł na pokład i z mieczem w dłoni teleportował się tuż za plecy kapitana piratów.
//Teleportacja
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Nawaar:
Nathaniel usłyszał huk z wystrzelonych dział. To mogło nie jednego ogłuszyć, ale elf nie miał czasu na bycie głuchym w takim momencie. ÂŁowca miał szczęście, albowiem kule przeleciały nad nimi nie uszkadzając statek. Elf teraz czekał na salwę załogi, kiedy nagle usłyszał rozkaz żeby strzelać. Dziecię lasu trzymając w rękach łuk i strzałę szybko nałożył ją na cięciwę i mocno naciągnął klęcząc. Nathaniel wychylił się za religną i rozpoczął namierzać jeden z celów, którym okazał się jeden z piratów. Wystarczyło 6 sekund, a strzała została wypuszczona. ÂŻelazny grot przeleciał na drugą stronę trafiając jednego z piratów w szyję i przebijając ją na wylot. Człowiek automatycznie zaczął się dławić własną krwią, i nie mogąc z tym nic zrobić padł na deski pokładu brudząc go własną krwią. Człek umarł.
10x pirat
1x kapitan piratów
Pozostaje 19 żelaznych strzał.
Hagmar:
Kapitan piratów nie wiedział co się dzieje, poczuł tylko uderzenie czegoś podobnego do komara i zwalił sie na deski. To Aragorn który teleportował się tuż za nim dobył lewą ręką pistoletu i z 3 metrów strzelił mu w szyję. Jego ludzie najwyraźniej to zauważyli trzech odważniejszych ruszyło na kasztel gdy wchodzili po schodkach dracon rzucił broń i złożył ręce do zaklęcia.
- Heshar! Z jego dłoni buchnął 5 metrowy słup ognia, prosto w trójkę ludzi. Płomienie błyskawicznie zmieniły ich w węgiel.
7x pirat
Rakbar Nasard:
Rakbar wysunął się zza relingu i wypowiedział donośnym i zdecydowanym głosem inkantację zaklęcia:
- Anash!
Mag ognia mając obie ręce wolne wytworzył z energii magicznej granat magmy. Ăw pocisk z pomocą psionicznych mocy skierował w dwójkę piratów ładujących jedno z dział. Pocisk doleciał błyskawicznie i bez przeciwności do celu, wybuchając między bandytami. Siła eksplozji rozczłonkowała ciała, rozbryzując wokół krew i inne składowe ciała człowieka. Obaj piraci zginęli rzecz jasna w ułamku sekundy, nie mając nawet czasu na skwitowanie sytuacji. Armata nie ucierpiała, pod wpływem wybuchu cofnęła się jedynie do tyłu, pomimo oporu klocków pod kołami.
5x pirat
Progan:
Progan obserwował wszystko. Nie trzymał już jednak kija w dłoniach. Pasterską laskę wsadził w beczkę, w dłoniach miał łuk, nałożoną strzałę i napiętą cięciwę. Kiedy zbliżali się, Progan schował się za balustradę przyklękając na jedno kolano. Spojrzał na łuk, na cięciwę i na strzałę. Na jej żelazny grot. Zamknął oczy i szeptał.
- Bogini, łuk i strzała to domena myśliwego, łowcy. Nie ma nikogo tak zależnego od Twoich darów, jak myśliwy żyjący i utrzymujący się z tego, co w lesie żyje i rozwija się. Tak jak błogosławisz im, polującym dla utrzymania swego życia na ziemi, jak pobłogosław mi. Bogini, ja będę walczył, będę ranił i okaleczał, może zabiję... Nie patrz na to, jako na mój kaprys, lecz jako na mój obowiązek i ochronę życia. Bo jeśli nie ja zastrzelę...
-Do abordażu! Strzelcy ognia! - usłyszał lecz dokończył
-...to oni zabiją mnie - rzekł i wychylił się, spojrzał, zauważył pirata który już szykował się do zarzucenia liny z hakiem na okręt Gordiana. Progan wynurzył się z łukiem, naciągnął cięciwę, grotem wymierzył w głowę szepcząc
- Daj mi sokole oko. Poprowadź moją strzałę i racz wybaczyć swemu słudze... - powiedział, zajęło mu to 6 sekund. Upewnił się, że strzała poleci tak jak tego zaplanował i wypuścił ją z palców. Cięciwa szczęknęła, strzała zasyczała tnąc powietrze, z głuchym stukiem uderzyła głowę pirata posyłając go na ziemię. Progan zobaczył to i zbladł. Przypadł do desek pokładu głęboko oddychając. Zabiłem go, zabiłem. Myślał że zwymiotuje, ale nie zrobił tego. Zrobił coś, czego się nie spodziewał. Sięgnął po kolejną strzałę....
4x pirat
30-1=29 żelaznych strzał
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej