Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁowca Burz w pogoni na Doral

<< < (45/61) > >>

Nawaar:
- Dziękuje. Powiedział elf siadając do stołu i zaczął jeść dziwną potrawę, ta rzeczywiście rozgrzewała od środka jak najlepsza wódka. Chociaż i lepiej syciła cały organizm. Nathaniel uśmiechnął się szeroko w takiej atmosferze i towarzystwie mógł przeżyć nie jedno i to właściwie dobrze, bo chodząc cały czas na polowania mogłoby to go znudzić, a tego nie chciał.

Mohamed Khaled:
Siadł koło Elzara, przyjmując swoją porcję. Połozył ją na stole, po czym zaczął jeść - przypominając sobie swój sen sprzed sztormu - A gdy los się dopełni, zginie i on... - mruknął, jedząc gulasz. Dobry był, rozgrzewał.. I pomyśleć, że pochodził z Ishtar. Z jego rodzinnych stron. Aż mu się ciepło na sercu zrobiło i to bynajmniej od wspominek.. Po prostu taki ciepły był posiłek.. Uśmiechnął się, po czym jadł dalej.

TheMo:
Themo zaczął zajadać swoją porcję. Pochłaniał ją dość szybko, gdyż był bardzo głodny.
-Takiej uczty jeszcze nie zaznałem.
Wzniósł butelkę rumu by wygłosić toast.
-Za naszego kapitana! Za ÂŁowcę Burz, coby go morze nie pochłonęło! Za Aragorna, niech życie naszemu solenizantowi upływa na przygodach i chędożeniu! No i oczywiście za najlepszą załogę na wodach tego świata!

Gordian Morii:
Gdy tak jedli i pili w okrętowym kambuzie, który notabene znajdował się tuż obok kubryku kapitan wstał zabrał jedną z butelek rumu i zszedł do ładowni, gdzie znajdowały się butle z krwią, niby tylko zwierzęcą, ale zawsze krwią.
Zabrał jedną z flaszek i wyszedł na pogrążony w mroku pokład. Wszedł na nadbudówkę i postawił obydwie butelki obok koła sterowego. Potem bez słowa ruszył do swojej kajuty.

Gunses:
Upiór czuwał. Stojąc na najwyższej poprzecznej belce masztu roztaczał ochronę widzialną i niewidzialną. Usłyszał Gordiana, przypatrzył mu się, uśmiechnął się. Człowiek zniknął pod pokładem. Tylko kilka sekund później, z desek nadbudówki zniknęły dwie butle. Kiedy obie potoczyły się puste, przy sterze stanął On. Upiór ze statku. Z wiatrem w białych jak śnieg włosach i błyskiem w oczach czarnych jak węgle. Wspiął się ponownie na swoje stanowisko obserwatorskie. Roztaczał opiekę nad statkiem i całą załogą. Widzialną i niewidzialną.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej