Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁowca Burz w pogoni na Doral

<< < (44/61) > >>

Progan:
Progan uśmiechnął się. W brzuchu trochę mu się ckniło. Cieszył się na myśl o dodatkowej porcji strawy. A i napitek był wielce przydatny, rozgrzewał struny głosowe. Zanucił melodię, po chwili dołożył słowa
- Gdzieś na wielkim morzu
Zagubieni wśród fal
Siłą wiatru rozpędzeni
Wyruszyli, jak na bal

Dookoła świata
W dziewięćdziesiąt dziewięć dni
Przez ogromne oceany
Czy się chłopcom spełnią sny?

   A my, brawo wam bijemy
   A my, toast wam wzniesiemy
   A my, za rejs ten wypijemy dziś!

- I razem chłopy!

   A my, z wami żeglujemy
   A my, przygodą tą żyjemy
   A my, śpiewać wam będziemy dziś!

Gordian Morii:
- Kolację podano... że sobie tak pozwolę zażartować. - powiedział Nadir niosąc garnek pikantnego gulaszu z mięsa jakiegoś tam stwora, które kiedyś żyło i wielkiej ilości warzyw okraszonych strasznie ostrym sosem z różnymi odmianami ognistej papryki z południowych krańców wyspy.
- Nazywamy to Kybs'Eb Abs. To nasza tradycyjna Ishgarska potrawa, grzeje w zimne noce... i chłodne poranki hehehehe.

TheMo:
Themo zasiadł do stołu i wsłuchiwał się w piosnki Progana. Ucieszył się jeszcze bardziej widząc jednego z marynarzy niosącego potrawkę. ÂŻołądek od dawna domagał się swojego.

Mohamed Khaled:
- Dla wolności i morza, szklanicy rumu i śpiewu fal.. - złożył hołd jedzeniu, które właśnie podano. Przetarł ręce, po czym ruszył wolnym krokiem ku posiłkowi.

Progan:
Progan przestał śpiewać. Poszedł zjeść.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej