Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁowca Burz w pogoni na Doral

<< < (28/61) > >>

Nawaar:
Elf ruszył za Proganem i stanął na schodach trzymając liny w łapach. Nathaniel też nic nie widział, ale słyszał że działo uderzyło i zatrzymało się na chwilę. Teraz musieli wyczuć odpowiedni moment. - Poczekajmy jeszcze chwilę. Rzekł do towarzysza, kiedy nagle ktoś lub coś wyczarował światło. elf nie mógł uwierzyć ile szczęścia teraz mają. - Progan łap!. Powiedział elf podając mu liny, a sam ze swoją poszedł do armaty i zaczął ją przywiązywać do ściany okrętu.

Progan:
Progan czekał na taką chwilę. Przygotowaną miał już pętlę z liny. Kiedyś był pasterzem, przychodziło mu łapać na lasso zwierzaki. Gdy nagle pomieszczenie rozbłysło w kuli światła, Progan wiedział że jego Zartat im sprzyja. Ruszył razem z Nathanielem. Zarzucił pętle na działo, zacisnął, węzeł jaki uczynił zaciskał się tym bardziej im bardziej zwiększał cię naciąg. Wiedział, że kolejna fala przegna działo na drugą stronę, nie mógł trzymać wtedy liny. Machinalnie zarzucił linę za pobliski słupek, kilka ruchów wystarczyło aby zawiązał marynarski.
- Na schody! - zawołał i sam odskoczył na schodki, czekał tylko, aż po kolejnej fali armata znów zbliży się do poszycia, wtedy zamierzał ją przymocować na stałe. 

Mohamed Khaled:
..a reszta skakała po calym statku robiąc wszystko co się dało.. Gdy działo poszło w pizdu, krzyknął do reszty
- Działo! Działo się zerwało! Chodźcie je zatrzymać! - krzyknął do towarzyszy. Sam rady nie da, a działo które tak sobie lata po pokładzie.. No cóż, krzywdę wyrządzić może...
Gdy Progan ruszył, Mohamed ruszył za nim. W porę się zatrzymali, było blisko..

Nawaar:
Elf pomagając człowiekowi, przy przywiązywaniu do słupa wielkiego działa. Dobrze to zrobił chociaż był początkującym marynarzem w następnej kolejności odskoczył na schody, żeby armata go nie przygniotła.

Gordian Morii:
Siła rozpędzonej kupy żeliwa prawie wyrwała wam liny z rąk o mało nie wyrywając sich ze stawu. Bogowie wam jednak sprzyjali. Udało wam się zatrzymać armatę. Na tyle by nie uciekła ona wgłąb pokładu. Kolejna fala i kolejny przechył tym razem do tyłu. Działo uderzyło o drewniane poszycie ÂŁowcy, prawie wybijając w nim dziurę.
-Nie wiązać jej, nie ma czasu. Najpierw kliny pod koła! - krzyknął z góry kapitan długo nie widząc powracającej załogi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej