Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁowca Burz w pogoni na Doral
Progan:
Progan obrzucił okręt wzrokiem. Zauważył że kapitan siadł na krzesełku, cieszył się, że ktoś czuwa. Zszedł na drugi pokład, znalazł dla siebie hamak. Rozdział się z broni, związując ją ze sobą znalezionym sznureczkiem i przywiązując do palika, żeby się nie rozsypał i nie turlał po podłodze kiedy statek będzie się przechylał na falach. Wgramolił się na hamak, aby zasnąć, kołysał się w nim trochę, w końcu rzekł do kompanów
- Spokojnej nocy...
Gunses:
-...spokojnej nocy - usłyszał Upiór. Czas na spektakl pomyślał. Odpiął od paska na piersi flakon z ludzką krwią. Był już na głodzie. Odkorkował, uniósł do ust, wypił. Poczuł jak życiodajny płyn rozpływa się i wchłania w ciało. Podszedł do drewnianej ściany izdebki. Złapał za szczelną zasłonkę małego okienka i przesunął ją. Przez małe okienko nie wpadało już żadne światło. Dookoła była noc i szum morza. Upiór otworzył małą klameczkę, uchylił okienko. Chwilę później przez lufcik wystrzelił mały czary kształt. Skrzydlaty kształt. Nietoperz zatrzepotał, musnął falę futerkowym brzuszkiem, zatrzepotał skrzydłami i pofrunął nad statek. Okrążył go kilka razy, ciesząc się swobodnym lotem na silnym morskim powietrzu. Zrobił szybki skręt i złapał się pazurkami za bramstenwanty.
Hagmar:
Aragorn również poszedł spać, w wygodnej kajucie przeznaczonej dla "Pierwszego". Przykrył się kocem i zasnął.
Gordian Morii:
Tak jak myślał, nie musiał długo czekać. To dobrze bo był już zmęczony i nieco zdenerwowany. Gdy tylko noc ogarnęła wody, a żagle załopotały od zimnych powiewów nocnego wiatru na pokładzie pojawił się On.
- Cieszę się, że już jesteś. Okręt jest Twój... - powiedział cały czas patrząc przed siebie i wstał z krzesła. Strzelił tylko knykciami obydwu dłoni złapał za oparcie krzesła i odwrócił się otwierając drzwi swojej kapitańskiej kajuty.
Wnętrze pachniało jeszcze świeżym drewnem i morską wodą. Nie był tu jednak sam. W jego obszernym łożu czekała na niego rudowłosa elfka. Spała, lecz gdy domykał drzwi otworzyła oczy.
- - Zapraszam kapitanie. - powiedziała Lilith odsuwając kołdrę. Tinuvel odstawił tylko krzesło, odwiesił pistolety i przemył twarz nalewając do miski odrobinę wody. Buty rzucił gdzieś w kąt, spodnie wylądowały na biurku, był po służbie.
- Już idę. - powiedział i ruszył w kierunku łóżka.
TheMo:
Po całym dniu podróży poszedł do kubryku. Zdjął hełm, buty, kołczan i bronie kładąc je przy koi. Sam wygodnie ułożył się na niej i zamknął oczy próbując zasnąć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej