Tereny Valfden > Dział Wypraw
(Nie)Wesołe jest życie farmera
Funeris Venatio:
- Dlaczego sądzisz, że się poddamy? Nie mamy złych zamiarów, a ty nas zastraszasz. Wchodzisz do naszego przytulnego mieszkania z wyciągniętym mieczem i karzesz się poddać. Z jakiego powodu? Czym Ci zawiniliśmy, ekh! ekh!, człowieku? - zakapturzony zakaszlał dwukrotnie przy ostatnim zdaniu. Do tego wymownie pokazał lewą ręką na Gorna, potem na siebie i taurena. Oceń szanse, zdawał się wypowiadać.
Gorn Valfranden:
- Skoro to wieczór kawalerski, to może rozwiążcie waszego kolegę, i zdejmij kaptur, boisz się?, przecież mówisz prawdę.
Funeris Venatio:
- Proszę bardzo. - Mężczyzna zdjął kaptur ruchem lewej dłoni, na chwilę opuścił miecz, w geście dobrej woli. Nie było jednak żadnych wątpliwości, że z niebywałą szybkością znowu jest gotów go podnieść. Człowiek z twarzy był podobny... zupełnie do nikogo. Ot, zwykła ludzka facjata około trzydziestopięcioletniego przedstawiciela gatunku ludzkiego. Tauren w międzyczasie rozwiązał postać leżącą nieprzytomnie w kącie.
- Coś za coś, Nitj’sefni. Twoja kolej - wzrokiem dał znać, żeby Gorn opuścił trzymany przed sobą miecz.
Gorn Valfranden:
- Coś nie chcę mi się wierzyć że mnie nie zaatakujesz, ale dobrze. Rzekł Gorn i opuścił miecz na dół, jednak w takiej pozycji aby mógł zaatakować.
Funeris Venatio:
Kaszlnięcie.
- Nieufnyś. Zważ na fakt, że to ty jesteś napastnikiem w tej sytuacji. Upraszam Cię o opuszczenie tego przybytku, a wszystko będzie w porządku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej