Tereny Valfden > Dział Wypraw
(Nie)Wesołe jest życie farmera
Funeris Venatio:
Wejście było schowane w krzakach, przytulone do pagórka, między grupką ciasno rosnących drzew. Była ta spleciona z żerdzi krata, przykryta maskującym poszyciem. Stwór musiał o nim świetnie wiedzieć, bo udało mu się dotrzeć tam (prawdopodobnie tam, nikt przecież nie ma pewności) w mgnieniu oka.
Gorn Valfranden:
Gorn pociął krzaki, wyrwał kratę z żerdzi i z wyjętym mieczem udał się do środka.
Funeris Venatio:
Gorn szedł kawałek wgłąb ziemi, aż poczuł pod nogami, że teren się wyrównuje, a on idzie po brukowanych kamieniach. A przynajmniej po płaskich głazach, które ktoś tam specjalnie ułożył, nie mogło być wątpliwości. Doszedł do drewnianych drzwi, zza których przebijało się blade światło.
Gorn Valfranden:
Gorn jak najciszej się dało otworzył drewniane drzwi.
Funeris Venatio:
Drzwi skrzypiały niemiłosiernie. W końcu były w wilgotnym środowisku, wszystko zabrudzone i przerdzewiałe. Gorn ujrzał scenę, w której jeden tauren i jeden zakapturzony (chyba) człowiek, wiążą jakąś postać. Całe pomieszczenie było raczej niewielkie i służyło najpewniej za kryjówkę. Trudno było określić na tę chwilę dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu i wybudował sobie tutaj coś takiego, lecz Gorn nie miał czasu się nad tym teraz rozwodzić. Niemalże puste pomieszczenie, nie licząc ławy, paru krzeseł i jednej sporej pryczy, było świetnie oświetlone, więc wchodzący rycerz został dostrzeżony momentalnie. Nastał pat.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej