Tereny Valfden > Dział Wypraw
(Nie)Wesołe jest życie farmera
Funeris Venatio:
Była 14.40, zmierzchało dopiero około 22.17. Gorn miał sporo czekania. Bo w dzień nie działo się nic. Dach był szpiczasty, Gorn musiał więc uważać, żeby nie spaść.
Gorn Valfranden:
Gorn uważnie stąpał po dachu bo nie chciał spaść z niego głową w dół, czekał tak aż coś się wydarzy.
Funeris Venatio:
Gorn tak siedział i siedział, robiąc... nic. Nie działo się absolutnie nic ciekawego, słońce grzało niemiłosiernie, był w końcu koniec lata, Gorn czuł się słaby, miał zawroty głowy, był trochę odwodniony, głodny i nieziemsko zmęczony. Ostatniej nocy nie zasnął nawet na moment, a noc ta była wyczerpująca ze względu na nawałnicę, jaką zastał na szlaku. Gorn znalazł wtedy schronienie, ale jednak nie wykorzystał go, by choć na chwilę się zdrzemnąć. Była godzina 19.54, gdy rycerz czuł się już tak źle, że chwile dzieliły go od spadnięcia z dachu z bezsilności i wyczerpania, nie mówiąc o głodzie i pragnieniu.
Gorn Valfranden:
Gorn postanowił Pójść do Zleceniodawcy. Kiedy go odnalazł zapytał.- Czy ma pan coś do jedzenia i picia?. Nie jadłem od dwóch dni
Funeris Venatio:
- Coś tam się znajdzie. Stara, podaj panu rycerzowi coś z kuchni. A proponowałem piwo...
Kobieta wyszła z sieni i podała Gornowi bochen chleba, kawałek kiełbasy i dzban wody.
//Chciałem Cię zrzucić z tego dachu, ale byś się chyba za bardzo połamał. Następnym razem uważaj, bo tego można było w pewnym stopniu uniknąć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej