Tereny Valfden > Dział Wypraw
Demony duszy mojej w głębi umysłu mego
Dragosani:
Dragosani wstał. Wszechogarniająca biel była dość niepokojąca. Za bardzo przypominała bardzo jasny dzień, więc wampir czuł do niej wewnętrzne fuj. Rozglądając się, dostrzegł w oddali zbliżającą się postać. Była zbyt daleko, aby można było powiedzieć kto to jest.
- Ktoś się zbliża - poinformował towarzyszy i kiwnął głową w kierunku z którego nadchodziła postać.
Canis:
- To bardzo dziwne uczucie. Tyle bieli... wolę jednak czerń. - Powiedział jaszczur do towarzyszy widząc ich wreszcie. Powiedział robiąc parę kroków na przód i podskakując delikatnie chcąc sprawdzić stabilność płaszczyzny. - Jak myślicie? Ta biel ma koniec? - zapytał zafascynowany sytuacją.
- O to nie jesteśmy tutaj sami? - rzucił w eter słysząc informacje od wąpierza.
Dragosani:
- Nie wydaje mi się - odparł Dragosani. - To nie jest fizyczne miejsce. To nawet nie jest miejsce jako takie. Więc i prawa fizycznego świata raczej działają tutaj co najmniej wybiórczo. - On również był dość zaciekawiony ich sytuacją, lecz średnio to pokazywał. Mieli zadanie do wykonania i na tym wolał się skupić.
Hagmar:
- Może to coś w rodzaju przedsionka? Do umysłu Darlenita.
Mogul:
- To w pewnym sensie przejście, nasze fizyczne ciała zareagują na to co tutaj czujemy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej