Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szkoła przetrwania
Hagmar:
- Zabiore ci miecz, kusze i ten skórzany pancerzyk. Zaprowadze cię kilka kilometrów w głąb dżungli i zostawie na... dwa tygodnie w samych gaciach i ze sztyletem. Jak przyjdziesz tu wcześniej to zakład wygram ja. A jeśli po dwóch tygodniach nadal będziesz siedział tam gdzie cię zostawię to pozwole ci się uczyć obsługi broni palnej.
TheMo:
-Słowo się rzekło. Bierz to i idziemy.
Zdjął z pleców miecz i kołczan. To samo zrobił z kuszą. Położył to na stole oddając do dyspozycji Tyrrowi.
-Pancerz oddam w dżungli. Nie mam ochoty paradować przez wieś na golasa.
Hagmar:
- Haha, lepiej nie. Chodź więc.
TheMo:
Oboje wyszli z karczmy i kierowali się ku lasu. A właściwie to Tyrr prowadził. Themo w tym czasie rozglądał się po terenie. Widział pijaków wracających z karczmy do domu, żony krzyczące na nich już w progu. Byli tam też zwykli ludzie, po wyglądzie normalni chłopi. Niestety było tam też dużo patologii. Dzieciaki piszące węglem HWDI na ścianie czy kobiety mające wieczną chcicę. Co chwilę pobierał głęboki oddech. Czuł stęchliznę mieszającą się ze świeżym wiejskim powietrzem. Podczas drogi nie zauważył ani śladu mięsa, z wyjątkiem kilku kur czy tez chlewiku. To dobrze dla niego. Widocznie w tej wiosce jest mało myśliwych. Dotarli na skraj lasu.
-No, to prowadź pan.
Hagmar:
- Chodź. Weszli głębiej w dżunglę, było parno i duszno. Klimat nie krasnoludzki jak to stwierdził Tyrr.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej