Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szkoła przetrwania
TheMo:
Najgorsze co mogło mu się przytrafić. Przez biegunkę może się odwodnić. A woda z deszczu skończyła się. Uzupełniał ją owocami, robalami czy poranną rosą, lecz nadal było jej za mało. Jeszcze ta choroba. Musiał chodzić coraz dalej w jungle w poszukiwaniach drewna i jedzenia. Na szczęście zaznaczał teren. jedyny plus. Dzięki temu mógł łatwo wrócić. Nie wiedział, czym to jest spowodowane, ale nie chciał zmieniać swojej diety zapewniającej podstawowe substancje, witaminy czy minerały. Nie miał też dużego wyboru. Miał nadzieję, że mu przejdzie. Oczywiście nie zapominał o swoich pułapkach.
//Nie napisałeś, czy odzyskałem bełt ani co się złapało w pułapkę.
Hagmar:
//Sorki, bełt odzyskałeś. Pułapki są puste. Sraczka powoli mija i znowu zaczyna padać.
TheMo:
Załadował swoją kuszę odzyskanym bełtem. Niestety pułapki były puste, więc dieta była coraz uboższa. Dzięki zdobyczy przetrwał pierwszy tydzień bez większego wysiłku, teraz musiał się męczyć i głodować. Przeszukał już większy obszar na północ od polany, więc teraz zapuszczał się na zachód, gdzie ponoć jest wszelakie dobrodziejstwo a ludziom żyje się lepiej. Założył też nowe pułapki z lian, lecz nie znalazł przynęt ani szlaków zwierząt. Jedyne, co dobrego go spotkało to deszcz napełniający zbiorniczki. Mógł uzupełnić straty po biegunce, która już mijała. Cały dzień krążył w kółko co jakiś czas wracając na polanę z jakąś suchą gałęzią, która dawno oderwała się od drzewa i zaczerpnięciu kilku łyków wody. Czasem znalazł jakiegoś robaczka, którym mógł zapełnić pustą przestrzeń w żołądku.
Hagmar:
Idąc do obozowiska zauważyłeś w oddali jelenia. Był na granicy celnego strzału.
//Stoisz pod wiatr.
//Wiem, dżungla i jelenie ale to jest Valfden ;p
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Jele%C5%84
TheMo:
Czyżby bogowie mi sprzyjali? Chyba zacznę oddawać jakiemuś cześć.
Przeszedł kilka kroków powoli, mając kuszę w pogotowiu. Chciał mieć pewny strzał. Położył się na ziemi i zaczął czołgać. Wiatr był dla niego korzystny, jeleń tak szybko nie wyczuje jego zapachu. Co jakiś czas stawał w miejscu, by nie zostać wykrytym. Jeśli podejdzie za szybko spłoszy zwierzynę, jeśli będzie zwlekał jeleń pójdzie. Na szczęście bestia spokojnie zajadała trawę. Themo wymierzył. Miał czysty tor lotu. Dla pewności uklęknął. Oparł kuszę o ramię i wycelował najdokładniej jak umiał biorąc za cel tułów zwierzęcia, by trafić w serce. Oczywiście uwzględnił też wiatr. Nacisnął spust a bełt pomknął w stronę jelenia. Teraz czekał w zamarciu czy trafi, czy jeleń padnie od razu, czy będzie biegł z raną aż padnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej