Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szkoła przetrwania
TheMo:
I tak Themo szedł z Tyrrem przez las przedzierając się przez kolejne chaszcze. Krasnolud przynajmniej nie musiał schylać się by uniknąć gałęzi. W końcu dotarli na niewielką polanę.
-Czyli to tutaj?
Themo zaczął ściągać swą zbroję.
Hagmar:
- Yep, wiesz co? Zostaw se kusze i JEDEN bełt jeszcze. Powiedział zgarniając reszte gratów do worka.
- Powodzenia. - powiedział ruszając z powrotem i znikając w gęstwinie.
TheMo:
Włożył prawie całe uzbrojenie do worka zostając tylko z gaciami, kuszą, bełtem i sztyletem.
-Dobra, to na początek ogień, żarcie, schronienie... W sumie to zacznę od ognia.
Pochodził trochę po terenie, by znaleźć jakiś opał. Znalazł jedynie kilka uschniętych gałęzi. Zniósł wszystko na kupkę. Nie zadowalała go ilość, więc wziął sztylet i uciął kilka mniejszych, które rosły dostatecznie nisko. Odłożył je na osobną kupkę.
-Teraz coś do jedzenia.
Zaczął przeszukiwać okolicę w poszukiwaniu jakiś jadalnych owoców, bądź zwierzyny do upolowania.
//Mógłbyś opisać okolicę, czy mam pozwolić sobie na inwencję twórczą?
Hagmar:
//Zdaje się na twoją inwencję. Znajdujesz jakieś spore owoce w liczbie 2 sztuk.
TheMo:
-Dwa owoce. Niewiele się tym najem. Wolę jeden z nich zainwestować.
Zerwał rosnącą w pobliżu lianę. Była twarda, więc musiał uciąć ją sztyletem. Podzielił ją na dwie, odpowiednio długie części. w obu zaplótł pętelkę. Poszedł do miejsca, gdzie znalazł owoce. Były tam ślady małych zwierzątek. Przywiązał jeden koniec liany do gałęzi. Drugi koniec z pętlą podparł patykami na wysokości swojej kostki. To samo zrobił z drugą wnykom. Przekroił jeden z owoców na pół i zamontował jako przynętę. Jeśli mu się poszczęści złapie dwa zwierzęta. Wrócił do obozowiska zbierając po drodze nieco kory.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej