Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój z bronią dla armii
Thor ibn Odyn Grom:
Thor zaczął patrzeć na dwóch towarzyszy, których nie poznawał ani z wyprawy związanej z mgłą, ani z plotek ludzi.
Nawaar:
- Widząc ich miny mógłbym stwierdzić, że i tak byśmy zginęli. Choć muszę przyznać, że twój tatulek umie zachować zimną krew. Mimo wszystko twierdzę, że nic nie zdołaliby poradzić. Wszak sam mogłeś ocenić ich zachowanie, bo byłeś tam razem z nami.
Progan:
Progan podrapał się w lewą dłoń, coś go zaswędziało. Pomyślał o tym, że w końcu coś dzieje się w okół niego. Na stałym lądzie nie mógł o tym nawet pomarzyć. Teraz siedział wraz z kompanią, która uwolniła legendarne królestwo z mgielnych oparów i widziała walkę dwóch prehistorycznych stworzeń. Wiedział, że dobrze trafił.
Nie był stary, miał trzydzieści kilka lat, ale był sprawny i silny mimo swojej mentalnej ścieżki rozwoju. Młodzieńcze szaleństwa nigdy nie zaprzątały mu głowy, był stateczny i spokojny, przez co miał mało przyjaciół w młodości, jednakże ludzie chwalili jego sumienność, szczerość i pracowitość. Jego żona zmarła na ospę kilka lat temu. Nie zanosiło się, aby szukał drugiej.
Thor ibn Odyn Grom:
Thor widział zamyślonego Progana i nie mógł się powstrzymać, by się o to nie spytać, więc odczekał chwilę i powiedział - Nad czym tak myślisz? - Chwilę po tym pytaniu, przypomniał sobie, że nie przedstawił się i dopowiedział - A tak właściwie, nazywam się Thor, chociaż słyszałeś to pewnie podczas naszej rozmowy.
Progan:
- Słyszałem - rzekł Progan zwracając się do nowego rozmówcy - Miło mi poznać, jestem Progan - odrzekł i skinął mu głową, gdyż przełażenie po jadącym wozie by się przywitać mogłoby się źle skończyć. Po chwili uznał, że powinien odpowiedzieć na zadane pytanie, chociaż mogło być ono tylko zagadaniem do rozmowy
- Tak, na ogół dużo myślę i analizuję. W gruncie rzeczy myślałem o tym, że bogini dobrze mnie pokierowała do waszego królestwa. Coś się w końcu dzieje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej