Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój z bronią dla armii
Gordian Morii:
-Dobra ja będę z nimi gadał. - powiedziałem i zeskoczyłem z wozu. Przeczesawszy włosy palcami poprawiłem kubrak i ruszyłem w kierunku stojących ludzi.
- Witajcie! - powiedziałem z zawadiackim uśmiechem.
- Oczywiście, rozumiem konieczność utrzymania szlaku w należytym porządku, aby żadne męty i szumowiny się na nim nie kręciły, dlatego bardzo chętnie dołożymy cegiełkę do tego jakże zacnego dzieła. Nie mniej jesteśmy tylko prostymi przewoźnikami i wieziemy solone mięso dla armii królewskiej. Myśliwi z północy zakończyli pierwsze wiosenne łowy na grubego zwierza, ale że to też czas rui i innych takich, to za dużo tego nie mamy. A armia już w gotowości ledwo parę kilometrów dalej. Więc jeżeli jesteście przyjaciółmi Valfden to mam nadzieję, że nie obrazicie się, na tą zaliczkę 100 grzywien, którą wam teraz proponuję. Za niecałe dwa tygodnie będziemy wracać po drugą transzę tym razem ryb to dopłacilibyśmy resztę. Możemy się tak umówić?
Melkior Tacticus:
Bandyci popatrzyli po sobie, coś tam postękali, pokrzyczeli aż w końcu jeden z nich się odezwał.
- Pewności że nie kręcicie nie mamy ale... nie będziemy się bić o solone mięso prawda? Dajcie więc te 100 grzywien i jedźcie dalej.
Gordian Morii:
//: Chciałbym mieć granat, który mógłbym mu rzucić w mieszku ;/
-W takim razie momencik. - powiedziałem i ruszyłem w kierunku wozu. -Zrujnuje mnie ta wyprawa. - przekląłem los w myślach i otworzyłem swoją sakwę. Wewnątrz znajdowało się kilka mieszków ze złotem "na drogę", z których to wybrałem taki, który zawierał 100 grzywien i na powrót zamknąłem sakwę wpychając ją pod płachtę.
-Czym ja w karczmie, zapłacę? Będę sobie musiał przez was długów na robić, ale cóż. Jak mus to mus, trakt sam się nie ochroni. Proszę bardzo. - powiedziałem i podałem swojemu rozmówcy pieniądze.
-Kompania w drogę. - zakomenderowałam i gdy wóz na którym jechałem zbliżył się do mnie wskoczyłem na jedną z burt.
- Bywajcie w zdrowiu i do widzenia! - zakrzyknąłem jeszcze do bandytów. Pojechaliśmy dalej.
Nawaar:
Nathaniel odłożył strzałę do kołczanu. Teraz jak ruszyli, byli bliżej celu niż mogło się wydawać. Jednak reakcja Gordiana zaskoczyła elfa. - Widzę Gordianie, że wolisz ścieżkę pokojową. Bardzo chwalebne z twojej strony płacąc im zamiast zabijać.
Melkior Tacticus:
- Zabicie ich tak na prawdę by nic nie dało, zresztą... kto wie ilu ich jeszcze w chramie siedzi co? O tym nikt nie pomyślał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej