Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój z bronią dla armii
Nawaar:
// My mieliśmy iść, czy to znowu aronia była?.
Zanim elf miał chyba wyruszyć stanął obok Melikora i rozpoczął pchać wóz, aby ten wyskoczył z dziury. - Trzy!. Powiedział Nathaniel.
Progan:
- Ja... jeszcze... nieee - wypowiadał co oddech Progan napierając swymi ramionami na wóz i odpychając się nogami od podłoża. Rozbujali wehikuł na tyle, że miał on szanse się wydostać z kałuży
- Niech ktoś... smagnie konie....
Melkior Tacticus:
Udało się, przepchnęli wóz i nawet nie upaćkali się od błota.
- Niestety nie Gordianie, nie znam się. Ekkerund niestety nie ma dostępu do morza i nie zanosi się by miało. Wątpie by Isentor zechciał oddać im kawałek ziemi. Mówił ponownie przepinając konie.
- Jak rano wychodziłem z domu to ojciec mówił coś o zakupie niewolników dla was. Tu sięgnął po bukłak z wodą i zwilżył gardło.
Nawaar:
Trochę wysiłku i wóz znów był na kołach. Dobry zwiastun nadchodzącej wyprawy chociaż ten szlachetka siedzący na wozie mógł każdego wkurzyć. Nthaniel akurat do Anette nic nie miał, ba nawet polubił to dziewczę. - Nie jestem żeglarzem. Odparł na słowa człowieka. Teraz mogli ruszać dalej, lecz wpierw odpoczynek.
Progan:
Progan otrzepał się z kurzu, poprawił ubranie i otarł czoło, na które wystąpiły pierwsze krople potu. Rozpiął koszulę na torsie. Podszedł i pomógł przepiąć konie do poprzedniego woza. Po wszystkim znów wskoczył na swoje miejsce, odnalazł swój kij i znów się na nim oparł.
- Przepraszam, że się wtrącę... Ale czy pan bierze zaciąg na okręt? - zapytał Gordiana.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej