Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cichy domek nad jeziorem

<< < (24/30) > >>

Lucas Paladin:
Rycerz podążył wiec na schody, gdzie zamierzał się udać zanim zaatakował go wściekły Sambir. Jego irytacja pogłębiała się z każdą minutą przebywania w tym miejscu. Będąc wciąż w gotowości bojowej, Lucas rozświetlił następne pomieszczenie licząc, że tym razem rozwiązywanie zagadki się zakończy.

Funeris Venatio:
Pomieszczenie nie było duże. Przez środek przebiegał wąski strumień czystej wody, pod przeciwległą ścianą walało się nieco kości różnych istot, w tym humanoidalnych. Trochę pachniało odchodami sambira, lecz większość spływało podziemną rzeczką. We wnęce w ścianie znajdowała się zapieczętowana magią i żelazem księga. Biła od niej ciemność. Na okładce widniały cztery cyfry, których Lucas tak uparcie poszukiwał i nazwisko nakreślone pochyłą czcionką: Orwell.

Lucas Paladin:
Bingo! Rycerz podszedł do księgi. Przyjrzał się uważnie liczbom oraz nazwisku. ÂŻelazną pieczęć można było zniszczyć bez trudu. Gorzej było z magiczną. Do tego była potrzebna odpowiednia formuła, słowa, których Lucas mógł nie znać. Powrócił myślami do słów zapisanych w pamiętniku. Może liczba była właśnie tym hasłem? Trzeba było zaryzykować. Rycerz złamał żelazną pieczęć, po czym wypowiedział słowa:- 1984! - i liczył, że księga się otworzy.

Funeris Venatio:
Próba złamania żelaznej pieczęci skończyła się paskudnym poparzeniem III stopnia szyi Lucasa. Z księgi w chwili mocniejszego naporu wystrzeliła struga ognia, która przylepiła się do odsłoniętej nieco skóry rycerza na jego prawej części szyi, sięgając kilka centymetrów wgłąb torsu. Poparzenie kończyło się tuż pod brodą, zwęglając człowiekowi cały zarost, jaki tam posiadał. Okazało się, że zabezpieczenie fizyczno-magiczne było ze sobą połączone. ÂŻelazo nie puściło, a magia trzymała nadal.

//Sam bym na twoim miejscu jej nie otwierał. A od początku miałem przygotowaną taką niespodziankę dla ludzi chętnych wrażeń.

Lucas Paladin:
Rycerza przeszył ogromny ból. Tak, że aż zawył. Postanowił na razie zaniechać otwierania księgi, być może potrzebny był mu ktoś, kto potrafi złamać pieczęć.

//Co masz na myśli mówiąc sam? Rozumiem, że musze kogoś poszukać? Aha i co z tym strumieniem wody? Prowadzi dokądś, czy do ściany?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej