Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy kurier nie dociera
Canis:
- Myślę, że to niemożliwe. te grube mury nie przepuszczają dźwięków, jedynie moi urzędnicy mogli by usłyszeć o czym tutaj rozmawialiśmy, nie są w stanie wynieść stąd informacji dzisiejszego dnia, pełnią służbę razem ze mną i pilnuję tutaj wszystkich. Od ostatnich przekrętów i napadów na mój własny posterunek nikt tutaj nie zostaje bez obserwacji aparatu państwowego, zaufanego, zaręczam. Nie muszę się drzeć na ciebie. Chyba że bardzo chcesz to mogę... co mi tam zależy... Wychodzisz?
Progan:
- Ruszam, nie chcę zmarnować całego dnia - rzekł i skinął głową komisarzowi. Odwrócił się w stronę dni i skierował się do wyjścia.
//Mamy wieczór tak?
Canis:
//Tak, jest godzina 20.00 - moment zgłoszenia po zadanie + czas rozmów itd. Resztę czasu zagospodarujesz działaniami. ;)
Komisarz dopił szklaneczkę i pomachał na pożegnanie łapką.
Wyszedłeś na zewnątrz i uraczył cię piękny widok wieczornego astas. Mieszkańcu już balowali w karczmach, zaś kupcy przygotowywali się do następnego dnia zdzierania ostatnich koszul od mieszczan za swe towary. Poczułeś przyjemny, letni wiatr. Wiedziałeś, ze gdzieś w pobliżu powinna być stajnia... kto wie gdzie... na pewno gdzieś przy wyjeździe/wjeździe do miasta.
Progan:
Progan zaciągnął się letnim powietrzem. Które prócz zapachu ściętych traw gdzieś za miastem, miodu, kwiecia i kurzu, pachniało tak jak to przystało na miasto portowe bryzą, rybą, smołą i wolim moczem. Eh... wzruszył ramionami i zwrócił się w stronę głównego traktu prowadzącego ku bramą miasta. Dotarł do nich po kilku minutach, przy bramie rozejrzał się za strażnikiem. Spotkał jakiegoś mośka
- Ho ho, moster dzieju! Poszukuję stajni, wie waść gdzie ona jest?
Canis:
- Ach przyjezdny co? pod bramą wyjazdową na Efehidon jak będziesz się kierował, tam jest mała stajnia i można wypożyczyć te kuce. A teraz wybacz, lecę na piwo, stara dała mi kieszonkowe z mojej wypłaty i mogę zaszaleć, starczy na jednego browarka. - Powiedział mosiek z dziką radością w oczach, jakby spełniło się dzisiaj jego największe marzenie. Strażnicy byli zajęci sprawdzaniem karawany kupieckiej. widziałeś, ze woźnica jakiś szemrany, bogato ubrany a umorusany na twarzy i rękach jak kocmołuch.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej