Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy kurier nie dociera

<< < (10/21) > >>

Canis:
-  No tak, mamy filie w każdym mieście. Będzie pan nim tam powracał? Chcę wiedzieć czy zamknąć rachunek czy nie.

Progan:
- Jeszcze nie zdecydowałem. Proszę więc zamknąć rachunek - powiedział Progan i oddał konia w ręce stajennego. Poprawił się, otrzepał z kurzu. Ruszył w stronę dziennicy obywateli. Było już ciemno, ale kto wie, może adresat listu jeszcze nie śpi? Przyśpieszył kroku aby dotrzeć we wspomniane miejsce na czas.

Canis:
Wchodząc do dzielnicy obywateli zostałeś przepuszczony, chociaż straż wyśmiała twoje odzienie uznając, że czego taki obdartus może chcieć w tym rejonie miasta. Z pewnością rozcięta koszula na plecach była jednym z powodów tej reakcji.

Twoim oczom ukazała się seria domostw ładnie wyglądających, zadbanych. Mieszkali w nich bogaci przedstawiciele społeczności Valfden, część z nich to była szlachta, jednakże większość zapełniali dobrze zarabiający kupcy i rzemieślnicy. Pod bramą wjazdowa zobaczyłeś jednak biedną ruderę, najpewniej mieszczanina, lecz biednie przędącego swój biznes. Na pierwszy rzut oka spełniał opis podany przez Georga. Drzwi były otwarte, lecz w domu panował mrok.

Progan:
Progan podszedł do domku. Otwarte drzwi nie wróżyły nic dobrego. Zapukał w drzwi i zawołał
- Halo, halo! Służby porządkowe miasta stołecznego Valfden! - zawołał. A co jeśli w domku czai się jakiś bandyta? Lepiej zapobiegać, niż leczyć pomyślał to, a rana na plecach zabolała nieznośnie

Canis:
Usłyszałeś cichy głos z wewnątrz.
-  Jestem tu, ale cicho, oni gdzieś tu są.

Usłyszałeś przytłumiony głos i stukot krzesła. pełen mrok uniemożliwiał ci dostrzeżenie źródła dźwięku  <ignorant> .

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej