Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy kurier nie dociera
Canis:
- No tak, mamy filie w każdym mieście. Będzie pan nim tam powracał? Chcę wiedzieć czy zamknąć rachunek czy nie.
Progan:
- Jeszcze nie zdecydowałem. Proszę więc zamknąć rachunek - powiedział Progan i oddał konia w ręce stajennego. Poprawił się, otrzepał z kurzu. Ruszył w stronę dziennicy obywateli. Było już ciemno, ale kto wie, może adresat listu jeszcze nie śpi? Przyśpieszył kroku aby dotrzeć we wspomniane miejsce na czas.
Canis:
Wchodząc do dzielnicy obywateli zostałeś przepuszczony, chociaż straż wyśmiała twoje odzienie uznając, że czego taki obdartus może chcieć w tym rejonie miasta. Z pewnością rozcięta koszula na plecach była jednym z powodów tej reakcji.
Twoim oczom ukazała się seria domostw ładnie wyglądających, zadbanych. Mieszkali w nich bogaci przedstawiciele społeczności Valfden, część z nich to była szlachta, jednakże większość zapełniali dobrze zarabiający kupcy i rzemieślnicy. Pod bramą wjazdowa zobaczyłeś jednak biedną ruderę, najpewniej mieszczanina, lecz biednie przędącego swój biznes. Na pierwszy rzut oka spełniał opis podany przez Georga. Drzwi były otwarte, lecz w domu panował mrok.
Progan:
Progan podszedł do domku. Otwarte drzwi nie wróżyły nic dobrego. Zapukał w drzwi i zawołał
- Halo, halo! Służby porządkowe miasta stołecznego Valfden! - zawołał. A co jeśli w domku czai się jakiś bandyta? Lepiej zapobiegać, niż leczyć pomyślał to, a rana na plecach zabolała nieznośnie
Canis:
Usłyszałeś cichy głos z wewnątrz.
- Jestem tu, ale cicho, oni gdzieś tu są.
Usłyszałeś przytłumiony głos i stukot krzesła. pełen mrok uniemożliwiał ci dostrzeżenie źródła dźwięku <ignorant> .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej