Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy kurier nie dociera
Progan:
Szybko rozważył wszystkie opcje i zaczął machać kijem przed sobą, chcąc utrzymać bandytę jak najdalej od siebie. Machał nim na wysokości głowy bandyty, aby trudno było mu podejść blisko, jednocześnie zbliżył się do leżącego trablina i z rozmachem uderzył butem na oślep w miejsce gdzie zwierzak powinien mieć łeb i szyję, chciał zgnieść mu grdykę. Po kilku takich uderzeniach musiał jednak przerwać. Bandyta rzucił się na niego. Był szybko, wprawny w walce. Progan wiedział, że nie może parować jego ciosów. Nie było to możliwe kijem, musiał więc się uchylać. Przewagą było to, że za każdym uchyleniem się przed ciosem bandyty, uderzał go kijem w plecy, w miejsce nerek, albo pod kolana. I odskakiwał znowu. Próbował go przewrócić, aby przejąć nad nim przewagę. Jednocześnie miał nadzieję, że skatowany tarblin będzie niezdolny do dalszej walki.
Canis:
Kopiąc na oślep nie trafiałeś w Trablina lecz tuż obok niego. Bandyta chybił kilkukrotnie, lecz wiecznie uchylać się nie mogłeś, szczególnie, że aż tak kiepsko wyszkolony to on nie był... uderzenia obuchem w plecy okolice nerek były bolesne jednakże nie na tyle, by uszkodzić przeciwnika. poza kilkoma siniakami nic więcej nie powstawało.
Trablin odzyskał świadomość, ociężale wstał i trzepotał głową odzyskując resztki świadomości.
1x Trablin
1x Bandyta
Progan:
Robiło się coraz bardziej gorąco. Progan walczył dalej uchylając się przed ciosami póki mógł, ale wiedział, że szczęście nie będzie mu sprzyjało wiecznie. Krążąc i skacząc w walce z bandytą zbliżył się do trablina, który zdążył się podnieść i już dochodził do siebie. Progan wyczekał do kolejnego uskoku, po czym zamiast w bandytę, uderzył w stojącego trablina, mocno, od góry, w łeb. Odskoczył ponownie czując wręcz oddech bandyty na plecach.
Canis:
Oddech bandyty nie był jedyny, co było za twoimi plecami, w trakcie wykonywania ciosu w głowę Trablina poczułeś draśniecie ostrza miecza bandyty. rozciął ci koszulę i zadał płytkie cięcie skośnie przez plecy od góry do dołu z lewej na prawą stronę. Było drobne pojawiło się kilka kropelek krwi, lecz było bolesne i bardzo dokuczliwe przez to - odczuwalne.
Trablin zdzielony w głowę przed odzyskaniem pełni świadomości doznał kolejnego ogłuszenia, lecz tym razem bardziej skutecznego, na dwa posty z walką.
1x Trablin (obezwładniony na 2 posty z walką)
1x Bandyta
//Twoja koszula nabywa status uszkodzony, poprawne statystyki otrzymasz w zakończeniu wyprawy, ponadto zastałeś ranny w plecy, rana jest płytka, poniżej centymetra, pojawiła się krew na ranie, lecz nieznaczne ilości - rana "delikatna". Na temat statusów uszkodzeń możesz dowiedzieć się więcej w artykule na wiki: Pozyskiwanie przedmiotów -> Przedmioty użytkowe.
//Przypominam o możliwości wykorzystania terenu - jesteś na szlaku jest późna pora, lecz jeszcze widno - nie tracisz finiszera, w centrum wydarzeń znajduje się również koń oraz drogę otaczają krzewy, ponadto jesteś wyposażony w więcej broni niż tylko jedną, co pozwala ci na wykonywanie również innych akcji - w stosownych sytuacjach.
Progan:
Zabolało. Zapiekło. Ciepła ciecz popłynęła mu po plecach. Dostał. Oberwał. Pomimo strachu jaki zawitał w jego głowie, adrenalina działała silniej. Walczył o swoje życie. Nie obchodziło go teraz nic innego. Musiał przeżyć. Znalazł się blisko konia, szybko okrążył go, oddzielając nim od siebie bandytę. Przepchnął konia w bok, aby znaleźć się znowu blisko trablina. I tym razem, kiedy koń oddzielał Progana od bandyty, spojrzał w dół, wymierzył i obcasem uderzył w skrzaci pyszczek. Dwa razy, bo potem już atakował bandyta. Koń odbiegł lekko dalej. Progan nie tracił czas aby się do niego zbliżyć, musiał walczyć. Zmierzchało, ale słońce nadal dawało dość światła by walczyć. Bandyta zaatakował, od góry silnym cięciem. Progan miał już kij w górze, uskoczył, bandyta zamierzył się do cięcia w bok, kiedy to Progan uderzył go w łeb silnym ciosem swego pasterskiego kija. Liczył, że uderzenie było na tyle silnie, aby posłać go na ziemię.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej