Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy kurier nie dociera

<< < (4/21) > >>

Canis:
- Aha, no w porządku zaraz wyślę posłańca po zapłatę. - Powiedział i wysłał jakiegoś młodzika do Hertlinga. Stajenny zniknął i przyprowadził ci konika, trochę mniej umięśnionego ale w pełni gotowego do pracy. Wręczył ci lejce. - Oto koń dla pana.

Progan:
- Dziękuję - powiedział Progan przyjmując lejce, pogładził zwierzaka po szyi, wyjął z kieszeni ogryzek jabłka, który szykował na taką ewentualność i dał zwierzakowi aby go obłaskawić. Wsiadł na niego, szturchnął obcasami jego boki i pocwałował wieczorną porą w stronę stolicy.

Canis:
Mknąc konno szlakiem czas mijał ci bardzo przyjemnie. pode droga spotkałeś jednak pewnego starca idącego szlakiem powoli w kierunku Efehidon. Gdy cie zauważył zamachał laską i zawołał!
- Ej chłopcze? czy mógłbyś mnie wziąć ze sobą? Ciężko mi tak iść... mogę nie dojść. - mówił cichym głosem zachrypłym i zmęczonym...

Progan:
Progan zwolnił konia, spojrzał na starca
- Kim jesteś, staruszku? - zapytał bacznie lustrując otoczenie

Canis:
- Mieszkańcem Efehidonu. muszę dotrzeć przed zmierzchem, a mało czasu mi zostało. ÂŻona będzie się martwić. Mam na imię Henryk. - mówił strapiony zmęczonym głosem starego człowieka, chrapliwy głos, być może wynikające ze starości, a może zmęczenia... trudno określić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej