Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy kurier nie dociera
Canis:
- Aha, no w porządku zaraz wyślę posłańca po zapłatę. - Powiedział i wysłał jakiegoś młodzika do Hertlinga. Stajenny zniknął i przyprowadził ci konika, trochę mniej umięśnionego ale w pełni gotowego do pracy. Wręczył ci lejce. - Oto koń dla pana.
Progan:
- Dziękuję - powiedział Progan przyjmując lejce, pogładził zwierzaka po szyi, wyjął z kieszeni ogryzek jabłka, który szykował na taką ewentualność i dał zwierzakowi aby go obłaskawić. Wsiadł na niego, szturchnął obcasami jego boki i pocwałował wieczorną porą w stronę stolicy.
Canis:
Mknąc konno szlakiem czas mijał ci bardzo przyjemnie. pode droga spotkałeś jednak pewnego starca idącego szlakiem powoli w kierunku Efehidon. Gdy cie zauważył zamachał laską i zawołał!
- Ej chłopcze? czy mógłbyś mnie wziąć ze sobą? Ciężko mi tak iść... mogę nie dojść. - mówił cichym głosem zachrypłym i zmęczonym...
Progan:
Progan zwolnił konia, spojrzał na starca
- Kim jesteś, staruszku? - zapytał bacznie lustrując otoczenie
Canis:
- Mieszkańcem Efehidonu. muszę dotrzeć przed zmierzchem, a mało czasu mi zostało. ÂŻona będzie się martwić. Mam na imię Henryk. - mówił strapiony zmęczonym głosem starego człowieka, chrapliwy głos, być może wynikające ze starości, a może zmęczenia... trudno określić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej