Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szukając dowodów - Tańczący z krasnalem III
Adaś:
Powolutku krok za kroczkiem, wielce zadowolony wchodziłem w głąb groty, że mnie jeszcze do tej pory nie zabili. A to jak na razie bardzo dobrze wróżyło. Teraz nie pozostawało mi nic innego, jak spróbować przeniknąć do ich szajki. Tak więc szedłem dalej w głąb groty, czekając gdzie mnie to doprowadzi.
Canis:
Wszedłeś do wielkiej sali, gdzie przy 4 równolegle ustawionych stołach, prostopadle do sceny przed sceną dokładnie na przeciwko wejścia, siedziało mnóstwo ludzi, trablinów oraz gremlinów. Bawili się, rozmawiali, chlali trunki i inne takie pierdoły. Ddy wszedłeś nastała chwila ciszy. Gdy ciebie obejrzeli już sobie, to wrócili do własnej zabawy. Przy scenie zauważyłeś drzwi, tuż obok barku, z którego wydawano napitki.
Adaś:
Gdy tylko rozejrzałem się po sali, swoje kroki od razu skierowałem do baru. Nie dlatego że szedłem w myśl zasady "barman zawsze wie najwięcej". Tylko dlatego że od dłuższego czasu nie miałem żadnego napitku w ustach. Tak więc szybciutko tam doszedłem,chcąc otrzymać swoją kolejkę i przy okazji wypytać barmana, co nie zawahałem się od razu zrobić.
-Gdzie znajdę szefa?
Canis:
- To znaczy? Szefów jest tutaj wielu. Każda grupa bandycka wchodząca w skład naszej tajnej organizacji ma swojego przywódcę. - Powiedział wycierając szklanicę. Mimo, że była to rozhulana banda, to barman i sam bar funkcjonował niczym karczma, a więc darmowo dawali jedynie wodę z dolanym fekalioxem.
Adaś:
-Chodzi mi o niejakiego Malahara, mam mu pewien interes do zaoferowania. A to jest oferta tylko dla niego.-Powiedziałem "wprost" uznając to za najlepsze rozwiązanie, w między czasie zadając kolejne pytanie:
-Po ile macie piwo?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej