Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szukając dowodów - Tańczący z krasnalem III
Adaś:
Fiu, fiu. Pomyślałem sobie widząc solidność owych stalowych drzwi. W tych czasach to naprawdę jest ciężko o dobrego specjalistę, a tu patrzcie u bandytów się takowy znalazł. Kto by pomyślał?
Tak więc kiedy tylko zbliżyłem się do drzwi, bez wahania w nie zapukałem. W końcu od czegoś musiałem zacząć.
-Dobry, przyjmiecie zmęczonego wędrowca na noc?-Odpowiedziałem na pytanie, które po chwili czekania usłyszałem
Canis:
- Nie znasz hasła więc wynoś się. - Usłyszałeś a z wnętrza dobiegł cię głos rogu, a po chwili zbieranego żelastwa przez wojowników.
Adaś:
Stojąc tak przed drzwiami, zrobiłem szybką przebieżkę po pamięci. Co prawda może wprost hasła nie znałem, ale w pamięci wciąż miałem rozmowę ze zleceniodawcą. Który kiedyś, coś wspominał o dość specyficznym przywitaniu owej szajki. Tak więc lekko się pochyliłem i spoglądając przez szparę, wprost w oczy Trablina i z pełną powagą powiedziałem:
-"Wiemy."
Canis:
oczy zniknęły nim powiedziałeś, a przez szparę zobaczyłeś kilkudziesięciu bandytów z broniami, gdy z powrotem pojawiły się trablinie oczy.
- Co co? - Zapytał jakby niedosłyszał.
Adaś:
-Wiemy.-Powtórzyłem pół tonu głośniej, wciąż z pełną powagą i pewnością siebie. Do tego bardziej się wyprostowałem i skrzyżowałem ręce na piersiach. Co prawda lekko mnie niepokoiła ta liczba bandytów za drzwiami. Ale cóż poradzić, jak się nic nie poradzi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej