Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szukając dowodów - Tańczący z krasnalem III

<< < (11/29) > >>

Adaś:
-Domyślam się. Miłej podróży.-Rzuciłem na pożegnanie, po czym pojechałem dalej. Szczególnie że teraz już nic mi nie groziło skoro cała banda, wbrew moim ostrzeżeniom została rozniesiona w pył. Tak więc spokojnie ruszyłem dalej kłusem przed siebie.

Canis:
Mijając wóz usłyszałeś krztuszenie się. Jeden z Wojowników zgromadzenia pluł krwią powoli konając. Był to ten "dowódca" bandy, który do ciebie wołał początkowo.

Adaś:
Słysząc, oraz widząc krztuszącego się "dowódcy", postanowiłem z nim pogadać i zeskoczyłem z konia. Przerzuciłem uzdę przez łeb konia i podszedłem parę kroków do bandyty. Lekko przykucnąłem tuż obok niego, po czym z ironicznym uśmieszkiem powiedziałem:
-Trzeba było mnie posłuchać.
Po czym rozejrzałem się na chwilę w okół i powiedziałem:
-Mogę ci ulżyć w cierpieniu i Cię szybko dobić. Ale nie ma nic za darmo. Powiedz mi tylko gdzie znajdę niejakiego Traumata Malahara?

:// Sorry za brak posta wczoraj, ale nie było mnie w ogóle przy kompie. A i teraz tylko na chwilę wszedłem.

Canis:
Skonał nim zdążył cokolwiek powiedzieć.

//W porządku, nie pali się ;) . Nie masz czasu to nie, normalna sprawa.

Adaś:
-Jak masz pecha, to i palec grzebiąc w dupie złamiesz.-Rzuciłem w przestrzeń troszkę zawiedziony całą tą sytuacją. Miałem nadzieję na jakieś ciekawe informacje, a tu nagle się mu skonało. Tak więc nie pozostawało mi nic innego jak odjechać. Już miałem wstać i wsiadać na konia, kiedy przyszła mi pewna myśl do głowy. Skoro to był teoretycznie ich szef, to mógł mieć coś pożytecznego przy sobie.
Kiedy tylko to stwierdzenie przeleciało mi przez głowę, od razu zabrałem się do przeszukiwania trupa.


//:Wolę poinformować, niż potem słuchać pretensji że nie odpisałem ;)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej