Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szukając dowodów - Tańczący z krasnalem III

<< < (9/29) > >>

Adaś:
-Szukam pracy mości dobrodzieju.-Odpowiedziałem, a raczej okrzyczałem w kierunku, jak mniemałem dowódcy. Odruchowo się obejrzałem za siebie, kiedy dostrzegłem pięciu ciężko zbrojnych. Teraz to już czas naglił, bo podejrzewam, że i również mnie mieli ochotę skrzywdzić owi strażnicy. Dlatego podjechałem jeszcze pięć metrów, przy tym krzycząc:
-Nie chce nic mówić, ale jedzie tu pięciu ciężko zbrojnych. Więc decydujcie się Panie co robicie, bo czasu wiele nam nie zostało.

Canis:
-  Wypierdalaj bo i z ciebie zrobię sałatę jak z tych kupców!

Usłyszałeś od bandytów. natomiast rycerze zbliżyli się do ciebie i zobaczyłeś jak dwójka z nich ściągnęła kusze i załadowała bełty. dowódca uniósł miecz i wrzasnął:

- Gotów do strzału! Strzelać bez rozkazu!

Usłyszałeś z odległości 200 metrów - był to zasięg z którego kusznicy mogli do ciebie strzelić i perfekcyjnie trafić... Nie oddali jeszcze strzałów.

Adaś:
-Nie ładnie tak się odzywać, do osoby która chce wam pomóc. Ale nie wezmę tego sobie za złe, uciekajcie ja zajmę strażników na jakiś czas.-Odkrzyknąłem do bandytów, po czym zawróciłem swojego konia i kłusem jechałem w kierunku strażników. Jadąc wyciągnąłem tylko zza płaszcza dwa kawałki szmat, na których były kolejno wyrysowane: mój herb, oraz symbol oddziałów specjalnych. Po ujechaniu jeszcze paru metrów, podniosłem lekko ręce na znak poddania, przy tym trzymając owe szmatki. Tak aby z oddali było widać, że są to jakieś symbole.

Canis:
//Co to są za szmaty? Skąd je masz? Jakiej są wielkości? Gdzie one widnieją w ekwipunku?

Straż zbliżyła się do wzniesienia na tyle blisko, ze ujrzała źródło dymu i szykujących się do natarcia bandziorów. Dowódca straży dał sygnały swojej straży pozostawiając jednego przed tobą z wycelowaną kuszą. Pozostała czwórka rzuciła się do boju.

Jeden strażnik z kuszą zatrzymał się 20 metrów od ciebie stabilizując konia obrócił go w bok i trzymał cię na celowniku do oddania strzału. Pozostała czwórka pobiegła w kierunku bandytów. przebiegli koło ciebie. Drugi kusznik oddał strzał zabijając jednego wojownika zgromadzenia... Stanął za tobą i zaczął ładować kuszę do ponownego strzału. Kątem oka zauważyłeś, ze z krzaków wybiegł Gremlin z procą i kieruje się w waszą stronę biegiem. Kusznik najpewniej też zauważył. Reszta oddziału biegnie na bandytów i Trablinów, którzy podjęli walkę i rzucili się na czwórkę ciężkozbrojnych.

Odległość od wojowników zgromadzenia i trablinów 40 metrów. Od gremlina 50 metrów.

3x Wojownik zgromadzenia (1 zabity przez ciężkozbrojnego kusznika straży miejskiej)
5x Trablin wyposażone w:

Nazwa broni: Sztylet ze stali valfdeńskiej
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.

1x Gremlin

20 metrów od ciebie 1 ciężkozbrojny kusznik straży miejskiej. tuż za tobą 10 metrów 4 ciężkozbrojnych strażników miejskich. Wiedziałeś że to będzie pewne zwycięstwo straży... z tobą czy też bez ciebie.

Adaś:
//:To tak jakbyś się mnie przyczepił, że skąd mam przy sobie głupi kawałek papieru z herbem. Jak na Valfden można go "kupić" tylko fabularnie. Jakbym ściągał onuce, to też byś się przyczepił że nie ma ich w ekwipunku?

Kiedy tylko jeden z kuszników, zatrzymał się tuż przede mną. Wyraźnie wyciągnąłem przed siebie owe dwie szmatki. Które miały mniej więcej rozmiary 10x10 cm. Trzymając je wyprostowaną ręką przedstawiłem się:
-Nazywam się Adamus Roydil, jestem Baronem Cervar, oraz prawą ręką szefa służb specjalnych, Aragorna Tacticusa.-Przerwałem na chwilę, patrząc za siebie i widząc że walka zaraz się zaczynie. Więc powiedziałem do strażnika równocześnie wskazując-Twoim kolegą chyba przydałaby się pomoc, więc może zamiast skupiać się na mnie, to może im pomożesz? A ja tu sobie grzecznie poczekam.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej