Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szukając dowodów - Tańczący z krasnalem III

<< < (26/29) > >>

Canis:
Malahar zakończył pisanie listu i podpisał się. Wyciągnął z szafy zwitek pergaminów podpisanych jako raport i także podpisał się na nich. złożył je razem zaginając w kilku miejscach sztywny papier, po czym rozlał na łączeniach grubo lakiem zlepiając karty ze sobą, by zakrywały szczelnie całą treść. następnie odcisnął na wosku swój sygnet malujący podobiznę dwóch węzy skrzyżowanych i wijących się wzdłuż siebie w górę. Wytarł sygnet i zamoczył delikatnie w atramencie, po czym odcisnął jeszcze na zwitku swoją pieczęć i podpisał ponizej własnoręcznym podpisem.

Wziął i rzucił list tobie na stół.

Nazwa: Raport i List Traumaty Malahar.
Opis: Raport zawiera informacje zdobyte przez Czarny Klif, na temat strajku krasnoluda Lecha w kopalni srebra. Ponadto jest list, w tkórym widnieje zapewnienie Malahara, ze Liga cienia ani Czarny klif nie mają udziału w tym przedsięwzięciu. Jako zapewnienie dał szczerość swoich działań i wielokrotne przywtórzenie szczerości innych słów. Udowadniał tym swoją honorowość mimo niecnych działań.



- Możesz już odejść.

Adaś:
-Dziękuje.-Bąknąłem pod nosem, po czym zabrałem list i opuściłem pomieszczenie. Co prawda na początku chciałem jeszcze pożegnać się z jakże miłą Panią, ale stwierdziłem że nie warto ryzykować. Więc na odchodnym, nim zamknąłem za sobą drzwi puściłem do niej oczko uśmiechając się przy tym. Teraz moim celem było opuszczenie tego przybytku, oraz rychły powrót do Atusel.

Canis:
Wyszedłeś z p9mieszczenia przeszedłes korytarz i wszedłeś do sali bankietowej, gdzie stało kilkudziesięciu bandytów z wyciągniętymi broniami gapiący się na ciebie i odprowadzający wzrokiem do wyjścia. Nie zaatakowali cię. Barman w najlepsze sobie stał, śmiał się na twój widok i wycierał szklanki.

Adaś:
Spokojnie jakby nigdy nic mijałem bandytów nie dając po sobie poznać, że jestem w każdej chwili gotowy drogo okupić swoje życie. Widząc śmiejącego się barmana, skinąłem tylko lekko do niego głową na znak podziękowania. Nie chciałem do niego podchodzić i pytać dlaczego pomógł mi bezinteresownie, gdyż nie wiedziałem czy nie nadużyje cierpliwości reszty bandy. Tak więc to lekkie skinienie musiało wystarczyć, a kto wie może i w przyszłości zdradzi mi te tajemnicę jeśli będzie nam dane jeszcze się spotkać. A tak to teraz kulturalnie ruszyłem ku wyjściu aby szukać swojego konia.

Canis:
Wyszedłeś z sali is zedłes tunelem, nagle zobaczyłeś otworzone drzwi i trabliny przy drzwiach.

- Wynoś się i nigdy nie wracaj. - Powiedział jeden skrzeczącym głosem wyprowadzając cię na zewnątrz. gdy tylko przekroczyłeś próg zatrzasnęli za tobą drzwi i zaryglowali. co było ciężkie przy tak ciężkich wrotach (znaczy zamknięcie ich).

Koń stal przy wejściu. Widziałeś, ze jest ciemnawo, słońce chyli się ku zachodowi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej