Poeta został brutalnie wyrwany z płytkiego snu. Spał niedługo, nic mu się chyba nawet nie zaczęło śnić. Wybuch, który nastąpił przed ich wozem, był naprawdę zaskakujący. Funeris momentalnie otworzył oczy, jeszcze niezbyt świadomie, bardziej intuicyjnie, nałożył hełm i dobył obnażonego miecza, który spokojnie leżał sobie na jego kolanach. Zeskoczył szybko z wozu i ruszył do konia, który stał mocno niespokojny kilka kroków dalej. Odtroczył błyskawicznym ruchem tarczę i założył ją na lewe przedramię. Cały czas głowę trzymał nisko, skrytą za burtami wozu. Na szczęście znajdował się od strony karczmy, a tam nie widział jeszcze żadnego przeciwnika.
Już w całym ekwipunku bojowym, gotowy do walki, rozejrzał się uważnie. Przeciwnicy znajdowali się od nich jakieś kilkanaście metrów, tak mniej więcej. Odległość niewielka, ale można się nieźle zaskoczyć, gdy oponent ma muszkiet, z którego może do Ciebie wystrzelić. Poeta nie chciałbym otrzymać kuli między zęby, która by mu najchętniej wyszła z drugiej strony, czyniąc niewielką dziurkę. Rozeznał się szybko kto gdzie stoi i ruszył pędem, zasłaniając się za tarczą trzymaną na wysokości twarzy. Z racji tego, że biegł zgarbiony, tarcza mogła zasłaniać większą część jego ciała, w miarę skutecznie go chroniąc. Wpadł z impetem na jednego z napastników, który właśnie szykował się od odpalenia swojej broni palnej. Nie zdążył zareagować na atak rycerza, więc wyrżnął się na ziemię, gdy ponad sto kilo metalu i żywego ciała wleciało na niego z niemałą przecież prędkością. Funeris posiadał ciało prawdziwego atlety, więc mógł z powodzeniem wykonać taki atak. Gdy muszkieter wyrżnął się o ziemię, Poeta zaatakował drugiego, który stał najbliżej. Przyjął cios szabli na tarczę, zaraz też drugi. Zaatakował fintą, która została wyminięta, cofnął się o krok. Zbił atak oręża szlachcica, wywinął się, grzmotnął tarczą i ciął z piruetu po plecach, rozcinając z łatwością napierśnik, który chronił również plecy. Chronił niezbyt skutecznie, gdyż strzelec padł na kolana, mocno zraniony. Rycerz nie krępował się tnąc Neltharionem przez kark swojego przeciwnika, miażdżąc mu kręgi i niemalże odcinając głowę. Dekapitację nie jest tak łatwo przeprowadzić jak się wydaje, ale i taki atak wystarczył, by muszkieter stracił życie. Definitywnie. Zakonnik na koniec zasłonił się od strony szlachcica, który jeszcze chyba leżał, albo właśnie wstawał. Wolał nie ryzykować, dopiero teraz się nim zajmie.
15x magin
10x szlachcic