Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (103/129) > >>

Hagmar:
Ciekawe czy... Zaśmiał się pod nosem i zajął się przeszukiwaniem pomieszczenia.

Funeris Venatio:
Funeris był szczerze zaskoczony przez kilka niedługich chwil. Na początku ujrzał bliżej niezidentyfikowany kształt, coś wyłaniającego się zza mgły. Szybko okazało się, że to okręt pod banderą Myrtany. Ciekawe, Myrtana nie miała terenów po tej stronie wielkiego kontynentu, o ile dobrze pamiętał. A może raczej wypadało powiedzieć: ostatnim razem, gdy był w ogóle na kontynencie. Co prawda nie minęło wiele czasu od tamtego wydarzenia, tj. przekroczenia portalu i znalezienia się na wyspie, ale różne rzeczy się działy w różnym tempie i tylko bogowie potrafili nad wszystkim nadążyć.
Devristus wydał rozkazy, kilkoro towarzyszy pospieszyło na drugi okręt, a Poeta został na stanowisku. Wyhamowali swoją fregatę i zaległa niespokojna cisza. Rycerz stał w gotowości, czujny i ostrożny. Nie dobywał jednak broni, gdyż znikąd nie było widać żadnego namacalnego zagrożenia.

Nawaar:
Elf odwrócił się odruchowo na usłyszenie szurania, po pokładzie a zobaczył tam cztery zombiaki już wiedział, że nie będzie łatwo. Nathaniel odruchowo nałożył mithrilową strzałę na swój łuk leśnego elfa i naciągnął cięciwę. Sześć sekund mierzenia i elf wypuścił strzałę, która przecięła morskie powietrze trafiając truposza w łeb. Strzała przebiła się, przez czaszkę dochodząc do mózgu i go uszkadzając. Potwór z otchłani padł i już nie zamierzał ponownie wstawać. Następnie elf sięgnął, po żelazną strzałę i oczekiwał aż nadarzy się kolejna szansa na oddanie strzału.

Pozostaje 29  Mithrilowych strzał.

x3 zombi.

Mogul:
Ork błyskawicznie dobył wardyny w prawą rękę i skumulował gniew w lewej. Wcześniej oczyscił się z emocji, by teraz spowodować u siebie do uczucie. Udało się, przez co na demonicznej ręce pojawiły się pioruny. Cisnął w pierwszego, który znajdował się już dwa metry od niego. Ten spłonął, lecz jego martwi towarzysze gnali dalej. Dzięki swojej demonicznej akrobatyce ork doskoczył do zombie znajdującego się trzy metry od niego przy okazji wykonując pchnięcie wyciągniętym ostrzem. Trafił prosto w czaszkę trafiając w witalny organ. Trzeci znajdujący się pół metra na lewo od swojego poległego towarzysza zamachnął się na Mogula, który odskoczył w prawo zwiększając odległość między nim a potworem. Wykonał młynek bronią i w piruecie ponownie zbliżył się do martwego wykonując cięcie, które przeszyło czaskę potwora. Ostatniego załatwił elf łucznik, chociaż nie było to konieczne.

0 x Zombie

Nawaar:
- Orku jeden jest mój. Powiedział elf i próbował wyjąć strzałę z czaszki potwora.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej