Funeris był szczerze zaskoczony przez kilka niedługich chwil. Na początku ujrzał bliżej niezidentyfikowany kształt, coś wyłaniającego się zza mgły. Szybko okazało się, że to okręt pod banderą Myrtany. Ciekawe, Myrtana nie miała terenów po tej stronie wielkiego kontynentu, o ile dobrze pamiętał. A może raczej wypadało powiedzieć: ostatnim razem, gdy był w ogóle na kontynencie. Co prawda nie minęło wiele czasu od tamtego wydarzenia, tj. przekroczenia portalu i znalezienia się na wyspie, ale różne rzeczy się działy w różnym tempie i tylko bogowie potrafili nad wszystkim nadążyć.
Devristus wydał rozkazy, kilkoro towarzyszy pospieszyło na drugi okręt, a Poeta został na stanowisku. Wyhamowali swoją fregatę i zaległa niespokojna cisza. Rycerz stał w gotowości, czujny i ostrożny. Nie dobywał jednak broni, gdyż znikąd nie było widać żadnego namacalnego zagrożenia.