Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (92/129) > >>

Canis:
Salazar się nie przejmował zagrożeniami. Wiedział, że nie zmieni się tego co się spotka, a każdy ruch będzie musiał być taktowny i przemyślany. Stale doglądając lin, by pod wpływem wiatru nie uszkodził się żagiel pilnował kondycji masztu. Sam jednak izolował się od reszty nie słuchając głupot wypowiadanych przez część z załogi. starał się sięgać w głąb siebie i analizować sytuację i możliwe wyjścia. Wiedział, ze spokój, medytacja i skupienie będą decydującymi elementami dla jego kondycji.

Elrond Ñoldor:
- Nie ma to jak zniszczyć morale - zaśmiał się.
- Panowie bez przesady. Wiodę życie pełne niebezpieczeństw odkąd postanowiłem opuścić rodzinny dom. Brałem udział w bitwach, wojnach całych, mrocznych eksperymentach, zagładach całych cywilizacji, przemierzyłem nawet inny wymiar, walczyłem z najróżniejszymi paskudztwami których duża część z was nawet nie widziała, a nawet nie zobaczy. Igrałem z życiem i śmiercią na tyle długo, że nawet ta druga mnie do siebie zabrała. A stoję tu jakoś nadal pośród was. Powiedzieć wam dlaczego? Bo staram się myśleć. Zauważyłem pewną prawidłowość. Dopóki myślicie nad tym co robicie, dopóty będziecie trzymać się przy życiu. Może was zawsze coś pokiereszować, uciąć nogi, spalić skórę z połowy ciała. Ale nie umrzecie. Wasza w tym głowa.
- Spójrzcie na Salazara - wskazał na jaszczura. - Coś czuję, że on wyjdzie z tego bez jakiegokolwiek zadrapania.

Nawaar:
- Elrondzie przekonamy się na samym końcu podróży, komu uda się zachować życie. Teraz musimy się jakoś trzymać razem i porzucić dotychczasowe spory jakie powstały. Nathaniel wziął głęboki oddech i oczekiwał.

Gorn Valfranden:
- Najlepiej jeśli wszyscy ujdą z życiem.

Hagmar:
- Nom. Byłoby miło...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej