Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
TheMo:
Themo wstał z hamaka i porozciągał się. Wyszedł na pokład, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Tam stała już reszta ekipy.
-Jak tam? Kiedy będziemy mogli to odpalić i wracać, zanim nas coś zeżre?
Usłyszał potem polecenie Devra.
-Nie znam się na statku, więc idę na bocianie gniazdo.
Wspiął się po drabince na maszt i zajął miejsce na szczycie, gdzie rozglądał się uważnie w poszukiwaniu czegokolwiek, co wskazywało by na obecność zagrożenia.
Canis:
- Stanę przy jednym z masztów i zajmę się olinowaniem... - Powiedział i tak też zrobił, wstał z podłogi i ruszył w kierunku jednego z masztów zabezpieczyć olinowanie by się nie poplątało, a jednocześnie utrzymać żagiel w pełni kondycji, co by się nie zwijał i rozwijał za bardzo. po spuszczeniu na odpowiednią wysokość, zabezpieczył liny przywiązując je każdą z osobna na różnej wysokości masztu - by się nie poplątały...
Funeris Venatio:
- Ja również zajmę stanowisko przy maszcie. Wybiorę sobie drugi, co mi tam. - Jak powiedział, tak zrobił. Odepchnął się delikatnie i zajął linami, sprawdzając ich stan i ułożenie. Nauczył się tego przed wypłynięciem.
Nawaar:
- A ja właściwie nie wiem, co mam robić. Podpowie ktoś?. Elf nie miał pojęcia o statku, ale musiał coś robić. - Pójdę na stanowisko armat, ktoś z zemną?. Rzucił w eter i poszedł sprawdzić stan techniczny jak i działa sprawdzał, czy wszystko gotowe na wypadek ataku, czy kule są gotowe, czy proch suchy. Taki podstawowy przegląd, który powinien być robiony przed wypłynięciem.
Gorn Valfranden:
Gorn który przyszedł ze swojej kajuty postanowił przyłączyć się do rozmowy.- Jak tam panowie?. Wypoczęci?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej