Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Funeris Venatio:
- Kac? Nie było po czym. Jedno piwo w zajeździe na trakcie, jedno w karczmie w Atusel. Nawet nie poczułem, że piłem. Chociaż nie spałem zbyt dobrze, coś mnie dręczyło. - Mówił spokojnie, jakby nieco automatycznie. Jego głos nie zdradzał żadnych emocji.
Hagmar:
- Koszmary? Wizja?
Funeris Venatio:
- A ja tam wiem? Nie znam się na takich rzeczach. Wydawało mi się, że Lewiatan nas zaatakował... A raczej mnie, bo inni smacznie sobie spali i się w ogóle nie ruszali. Prawie mnie zmiażdżył w uścisku swoich macek, ale chyba przemieniłem się w anioła i runąłem na niego. Jak to zwykle bywa, w tamtej chwili się obudziłem i nie wiem, czy dziad zdechł, czy nie.
Nawaar:
- Bardzo interesujący sen. Muszę przyznać, że walczyłem z czymś podobnym do smoka.
Hagmar:
- Z czym niby? - spojrzał na elfa unosząc brew - Wiesz Funerisie, są na tym świecie rzeczy które się fizjonomom nie śniły.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej