Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Dragosani:
- W sumie dobry pomysł - dodał od siebie wampir, któremu w gruncie rzeczy było to obojętne. Wszak jako krwiopijca jedzenia jako takie nie potrzebował. Oczywiście dla towarzystwa i przyjemności posiłku z chęcią by się przyłączył do wieczerzy.
Funeris Venatio:
Jakiej, kurwa, wieczerzy? Całą noc jechaliśmy, słońce wychodzi raczej, a im wieczerzy się zachciało... Ktoś słyszał o śniadaniach? Czemu nikt nie jadał nigdy "ostatniego śniadania"?
Mogul:
- Zbliża się ostatnia wieczerza, a po dotarciu na śniadanie macki lewiatana! Wolałbym osobiście krakena, ale cóż...
Devristus Morii:
No to dotarliśmy do karczmy! Niech rozpocznie się początek końca!
Nawaar:
- Amen!. Powiedział Nathaniel na zawołanie elfiego maga, a przynajmniej wypadało to powiedzieć, a następnie zasiadł do stołu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej