Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (65/129) > >>

Dragosani:
Dragosani zszedł z konia. Znaleźli ich statek, znaleźli gburowatego kapitana i znaleźli zaopatrzenie. Wampir oczywiście zdenerwował się nieco na słowa wilka morskiego, lecz nie skomentował ich. Nie po to narażał się na diabli wiedza ile niebezpieczeństw, aby teraz zniżać się do poziomu gbura. Chociaż zastanawiał się, jak Aragorn i Mogul przyjmą słowa kapitana.
Wampir podszedł do jednej z beczek. Odwrócił ja bok, tak jak Funeris, po czym wtoczył na pokład po trapie.

35x beczka

Nawaar:
Elf siłował się z prowiatnem, lecz bez skutecznie postanowił zrobić to jak człowiek z bractwa, a mianowicie przewrócił swoją beczkę i popychał ją w stronę pokładu. Ta sztuczka poszła mu znacznie lepiej niż, by przypuszczał bo już po chwili znalazł się na pokładzie statku. Dopiero teraz Nathaniel poczuł powiew bryzy na policzkach, a statek jest jeszcze przycumowany. Tak, czy siak beczka znalazła się na pokładzie pozostało jeszcze kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt.


//Beczek jest po 33. 20 litrowych.

Funeris Venatio:
Praca załadunkowa szła mozolnie i była niewygodna. Beczki nie były wielkie, a Poeta miał swoje centymetry, więc ciągle się mocno schylał. Ruszyło ich jednak kilku do roboty, więc przynajmniej nie potrwa to pół dnia. Rycerz po każdy kursie prostował plecy i wyginał się nieco do tyłu, by dać kręgom nieco odpoczynku. Nie lubiły tak niewygodnej pozycji i nie ma co się im dziwić. Kilka następnych beczek została przez zakonnika wtoczonych na pokład po kołyszącym się od spokojnej fali trapie.

29x beczka czegoś tam.

Hagmar:
Dracon zaś wtargał machine, ledwo bo ledwo ale wtargał.
- Obyś zadziałała...

Patty:
- Och... Słabo mi - westchnęłam i przysiadłam sobie na boku, wachlując się kawałkiem materiału i obserwując, jak reszta ładuje beczki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej