Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (47/129) > >>

Patty:
Akurat znalazłam się przy Aragornie i wyciągnęłam do niego rękę, jednocześnie wymawiając inkantację - Grashiz! - po czym na dracona spłynęła łaska siły, dodając mu sił w walce, a sama ruszyłam na następnego przeciwnika, znów wypatrując strzelca. Mało ich zostało, ale i tak nadal stanowili poważne zagrożenie. Uniosłam tarczę, przyjmując na nią bezpośredni strzał z muszkietu i doskoczyłam do strzelca, uderzając kiścieniem wprost w lufę broni i wytrącając ją z rąk podżegacza. Ten próbował sięgnąć po pistolety, ale wtedy huknęłam go w bok głowy, srebrna kula zostawiła duże wgniecenie w hełmie, a człowiek zakołysał się jak na statku, próbując utrzymać równowagę, a wtedy zadałam ostateczny, morderczy cios, w pewnych kręgach nazywany "fatality", uderzyłam bowiem potężnie znad głowy, wbijając mu mózg w okolice miednicy. Za ostatniego strzelca przemieściłam się, upuszczając kiścień i wbijając mu szklany sztylet w plecy, pod żebra, trafiając w serce.

6x magin (ogłuszeni?)
0x strzelców

Lucas Paladin:
Lucas wykorzystał zamęt w szeregach wroga. Osłaniając Patty przed atakiem magów, rycerz podbiegł do najbliższego z nich i chlasnął go rękojeścią w twarz. Magin nie bardzo obyty w technikach walki bronią białą nie spodziewał się takiego uderzenia, więc runął na ziemię jak długi. Unikając kolejnych cięć Paladina, czarodziej zdołał wstać, jednak na rzucenie zaklęcia, rycerz już mu nie pozwolił. Podczas, gdy mag próbował cisnąć kulą ognia w Lucasa, ten zaatakował pchnęciem i mag padł martwy.

5x magin (ogłuszeni?)
0x strzelców

Hagmar:
Aragorn już znał to uczucie, nagły przyrost siły. Wykorzystał to doprze. Dobył swoją dwuręczną i ruszył do tańca po prostu siekąc stojących mu na drodze magów. Pierwszego przeciął na pół i wykorzystując siłę pędu ściął następnęgo. Kolejnego przyciągnął psioniką by nadziać go na miecz i otworzyć nieco na świat... Trzech kolejnych zatłukł podobnie jak pierwszego rąbiąc ich raz bardziej, raz mniej.
- Czysto! Medyka tu dajcie.

//Poszły wszystkie finiszery

TheMo:
Po słowach Aragorna oparł się o wóz i spokojnie kończył udko. Spojrzał na płonącą karczmę.
Przynajmniej mi reszta pieczeni nie wystygnie.
Wstał i przyjrzał się pobojowisku. Nagle zamarł.
O kurwa! Będzie przypalona!
-Niech ktoś ugasi tą karczmę! Szybko!

Canis:
Jaszczur był medykiem, szybko wstał z wozu i zszedł do rannych.
- Któremu spróbować pomóc... - powiedział szczerząc kły w szaleńczym uśmiechu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej