Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Anette Du'Monteau:
//: Chyba są jeszcze kunie
Anette wybrała wierzchowca jako że nie chciała kisić się na wozie z tą masą mniej lub bardziej męskich ciał. Zamiast takiego towarzystwa, wybrała na nie jedyną kobietę tutaj. Kruczyca podjechała bliżej Patty.
-Nie jest ci ciężko z tą bandą cnotliwych rycerzyków? Po takich jak oni można się spodziewać dwóch rzeczy. Dbania i wydmuchiwania noska przy każdej okazji, albo szukania okazji...
Hagmar:
- A po co płacić? To moje ziemie. Albo o! My z misyją od samego króla i należy nam się strawa i napitek na koszt Starego.
Funeris Venatio:
- Każdy stawia się temu, komu może. Przecież nie wyskoczę do Lucasa Paladina, Wielkiego Kanclerza Bractwa ÂŚwitu. No by mnie zgniotło i przebiło na wylot normalnie. Ja chcę żyć, przyjacielu. Ja chcę żyć! - Funeris roześmiał się szczerze i naprawdę radośnie.
TheMo:
-Mam nadzieję, że nikt nie ma nic przeciwko małej przerwie na strawę?
Nawaar:
Elf milczał, a jak to mówią milczenie jest złotem chyba. Jednak chciał coś zjeść, być może w karczmie będzie miał chwilę spokoju od tych szlachetnych rycerzy. Dlatego nastawiał się pozytywnie do tego przedsięwzięcia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej