Tereny Valfden > Dział Wypraw

Liga cieni - cmentarz

<< < (7/30) > >>

Samir:
Mauren odetchnął głęboko i wyjął szmatkę, ocierając ostrze katany z wilczej krwi. Gdy już było oczyszczone, wsunął je do pochwy i otarł pot z czoła, który zgodnie z natualną koleją rzeczy pojawił się po wysiłku. Pogoda i wysoka temperatura również nie pomagały. Z racji urodzenia Samir był nieco odporniejszy na wysokie temperatury, ale i jego dotykały. Spojrzał z pewnym żalem na truchła wilków, ale nie potrafił zdzierać futer, więc po prostu pomachał wiewiórkom na pożegnanie i ruszył szlakiem w stronę Mirt.

Canis:
Minąłeś zagajnik a twoim oczom ukazały się rozciągające na parę kilometrów pola obrodzone zielenią i złotem. Była to roślinność jak zboże i tym podobne. Pracujący ludzie w polu co rusz spoglądali na ciebie z zaciekawieniem - nie był to szlak zbyt często odwiedzany przez obcych.W oddali zauważyłeś niewielkie zabudowania jak młyny, spichlerze, ale także stodoły i domki drewniane. Zaś przed nimi drewniana tabliczka z nazwą miejscowości "Mirty". Droga na wprost prowadziła na główny plac wioski, a przy nim były strategiczne punkty tej miejscowości. Między innymi była tam karczma "Dziarskie kaczątko".

Samir:
Samir patrzył i wręcz pochłaniał widoki, które roztaczały się wokół niego. Pochodził z innej krainy, gdzie widok złotych pól nie był codziennością, a większą część życia spędził w więzieniu i o ile przywykł do spędzania czasu w zamkniętych pomieszczeniach, to na nowo odnajdywał przyjemność w przebywaniu na świeżym powietrzu. Ale gdy minął tabliczkę "Mirty" otrząsnął się z romantycznych wizji i szybko odnalazł karczmę, po czym pchnął drzwi i wszedł do środka, oglądając się za karczmarzem.

Canis:
Ach ta woń... odetchnij teraz pełną piersią, ale weź takiego macha do pięt... Co ci to przypomina? Bo nos przeciętnego człowieka wyczuwa tutaj nutę brutala walczącą z mocarnym bukietem samczej pachy. Gdyby zapachy miały kolory to na tej sali dominował by brąz.  Jednym z odźwiernych był krasnolud, spojrzał na ciebie i twoje włosy i zwrócił się do kumpla.
- Takie to żem na plecach mioł.
- Ale nie czarne, stary!

Odwracając się spojrzałeś na krasnoluda... co to? na brodzie? Widziałeś ty kiedyś tyle juchy na zaroście? Gdyby to wycisnąć mógłby zostać honorowym dawcą. Istna masakra... Co kolejny element to jeszcze lepszy. Był wśród nich człowiek z amputowaną dłonią, a w miejscu dłoni nakładka ze  stalowym hakiem. W kącie karczmy siedział okropny niziołek, a na jego plecach stało kilkanaście szczurów. Uderzające podobieństwo tego człowieka do twarzyczek szczurów, tylko mniej owłosione. Jedynym kto wyglądał tu dosyć normalnie był dobrze ubrany w nielichy strój, spasły mężczyzna. Po chwili podszedł do ciebie karczmarz, a był nim człowiek z hakiem. przystawił ci hak do piersi i gburowatym tonem, lecz starającym się brzmieć dosyć gustownie, na siłę starał się być miły, lecz dobrej etykiety nauczonym nie był.
- A ty czego tu panocku?

Samir:
Maurena niemal od wejścia ogłuszył nadmiar dźwięków, obrazów i przede wszystkim zapachów. Tak aromatycznej kompozycji nie czuł już od dawna, a bywał w wielu dziwnych miejscach. Opanował się i zaczął oddychać ustami, gdy nagle pojawił się przed nim hak, o dziwo należący do karczmarza. Po mało uprzejmym przywitaniu mauren opanowal chęć gwałtownej riposty, szybko doszedł do wniosku, że może sobie stworzyć tylko wrogów i w niczym mu to nie pomoże. Dlatego też delikatnie odsunął hak od swojej piersi prawą ręką, na tyle spokojnie, by nie urazić karczmarza, a jednocześnie dać do zrozumienia, że sobie tego nie życzy.
- Witaj, karczmarzu - Samir spróbował się uśmiechnąć, błyskając w przyciemnionej izbie białymi zębami - Potrzeba mi znaleźć jakiegoś myśliwego. Jest tutaj ktoś z tej konfraterni? Czy też może wiesz, gdzie mogę go znaleźć?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej