Tereny Valfden > Dział Wypraw

Liga cieni - cmentarz

<< < (4/30) > >>

Canis:
W gruncie rzeczy - nie było to daleko. Niemniej jednak parędziesiąt kilometrów ciebie czekało. Na twojej drodze stanął las, który trzeba było przejść by dotrzeć na miejsce. Las był wysoki i jakże gęsty. mnóstwo krzaków i porostów skrywających obrzeza szlaku. Docierało do ciebie mnóstwo hałasów leśnej zwierzyny. Ruszające się liście na wietrze oraz szmery w chaszczach były czymś bardzo niepokojącym, lecz nie wiedziałeś, czyt e wszystkie odgłosy natury są spowodowane wiejącym wiatrem, czy może są to realne zagrożenia.

Samir:
Samir z pewnym niepokojem rozlgądał się po okolicy, nie przestając maszerować. Wychowany w zupełnie innych warunkach, nigdy do końca nie przywykł do gęstych zarośli i tego, co zdarzało im się ukrywać. Czasem nawet szmer drobnego gryzonia wprawiał go w nastrój pełen niepokoju. By poczuć się raźniej, mauren położył dłoń na rękojeści katany i w ten sposób szedł dalej.

Canis:
Idąc tak i rozglądając na boki zobaczyłeś, jak przed twoją nogą wylądował z impetem mały kamień. Zdziwiony spojrzałeś w miejsce z którego wyleciał kamykl, a tam zobaczyłeś trzy wiewiórki.

Jedna z nich zaczęła robić wygibasy i coś mówić, lecz nie rozumiałeś tego języka, lecz domyślałeś się, że chce ci powiedzieć coś w takim stylu: "E! A ty co?! Zgubiłeś się na wycieczce?! To jest mój teren synku, nie będziesz mi tu łaził po obiekcie. Chcesz bęcki?" Zrobiłeś zaskoczoną minę na widok tego tańca. Wiewióra kontynuowała swoją próbę komunikacji chcąc przekazać ci: "Dotkniesz tych drzew, to ci spuszczę taki łomot, że gleba! Nie lekceważ potęgi wiewiórczego klanu. Jesteśmy strażnikami lasu, wierzymy w prawo i sprawiedliwość. W skrócie... Zjeżdżaj dziadu." i Zatrzymała się wpatrując w ciebie z istną chęcią mordu w oczach. dwie pozostałe również nie należały do zbyt przyjemnie nastawionych.



3x Wiewiórka

Samir:
O kurwa, zdążył pomyśleć mauren, gdy pojawili się przed nim puchaci strażnicy lasu. Samir przystanął zdębiały, patrząc się na wiewiórki, a one na niego. Niby zwierzątka były dość mikrej postury i nie powinny być krwiożercze, ale najwidoczniej matka natura zapomniała akurat o tych egzemplarzach. Te wiewiórki były ewidentnie nieprzyjemnie nastawione, dzierżyły w swoich łapkach między innymi kamienie, którymi mogły zrobić krzywdę. Dlatego mauren wykonał wobec nich pokojwy gest, który po przełożeniu na ludzki język jako "tylko spokojnie", po czym zaczął obchodzić je po jak najszerszym łuku, by uzyskać dostęp do traktu na Mirty i jednocześnie uniknąć scysji pomiędzy nim, a wiewiórkami. Starał się też nie dotykać żadnych roślin ani drzew.

Canis:
Wiewióry tylko patrzyły na ciebie nie odrywając swego krwiożerczego wzroku. Ominąłeś je stale patrząc na nie i obserwując. Gdy już wiedziałeś, ze cie nie zaatakują odwróciłeś wzrok na szlak a tam czekał już na ciebie wilk. Zawył głośno, a z lasu odezwało się kolejne wycie.



1x Wilk

20 metrów przed tobą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej