Tereny Valfden > Dział Wypraw
Liga cieni - cmentarz
Samir:
Nagły atak ze strony trablina zaskoczył Samira, spodziewał się, że stwory zareagują, ale nie tak szybko, nie docenił ich i przypłacił to wylądowaniem na plecach. Przynajmniej nie był ranny. Błyskawicznie przetoczył się w bok, sięgając ręką po rękojeść miecza. Poderwał się na nogi, ciesząc się z wyćwiczonego u Spike'a ciała i dobył broni. Podnosząc się nie tracił czasu i ciął od dołu, by odpędzić od siebie trabliny. Jednak miecz nosił na prawym biodrze, a ukryte ostrze było nadal wysunięte, co utrudniało mu chwyt. Uskoczył w prawo przed atakiem kolejnego goblinopodobnego i przerzucił broń do prawej ręki. Teraz miał dwie bronie do dyspozycji. Szybko przeszedł do ataku, runął na pierwszego trablina, uchylił się w bok przed atakiem pazurami i ciął z obrotu przez tułów wroga. Nie tracąc koncentracji, odchylił przed kolejnym uderzeniem, pazury o centymetry minęły jego skórzany napierśnik i rąbnął z dołu, celując po rękach trablina. Gdy ten cofnął się, Samir doskoczył do niego i pchnął mieczem prosto w jego pierś, zatapiając w niej ostrze. Nie tracił czasu na wyciąganie ostrza, kolejny gobliński pomiot atakował, mauren wykonał niezgrabny piruet, unikając uderzenia i niemal stracił równowagę, co spróbował wykorzystać trablin. Skoczył na wojownika, ten uskoczył w tył i łapiąc za ramię stwora szarpnął go, przenosząc go za swój prawy bok. Jednocześnie obrócił się płynnie i pchnął ukrytym ostrzem w plecy potwora. Warknął głucho, gdy ostrze sięgnęło ciała i doskoczył, powalając trablina na ziemię, ten upadł brzuchem do dołu. Samir skoczył na niego, przygniatając go własnym ciężarem i dobił, wbijając ukryte ostrze w gardło.
Canis:
A jucha rozlała się po całej szerokości szlaku paskudząc piękną dróżkę. Wiedziałeś, ze poczciwym mieszkańcom wioski będzie przykro na taki widok.
Samir:
Mauren odetchnnął głęboko, uspokajając się powoli. Adrenalina powoli opuszczała jego ciała. Popatrzył na zakrwawioną drogę, ale z tym nie mógł nic zrobić. Wsunął z powrotem ostrze do karwasza i wyciągnął miecz z ciała pokonanego trablina, gruntownie oczyszczając go z krwi i wsunął z powrotem do pochwy. Następnie zaciągnął zwłoki na pobocze, rzucając je w jakieś krzaki, by nie leżały na drodze. Nie miał zamiaru kłopotać się pochówkiem ani też nie przejmował się zbytnio jakimś duchowym aspektem, nie chciał po prostu zaśmiecać traktu. Trablinów nie było mu szkoda, mimo pewnej inteligencji nie wykazały się przy spotkaniu, a bandytą po prostu gardził. Następnie zabrał się za przeszukiwanie zwłok. Zabrał bandycie sztylety i sprawdził, czy nie ma czegoś w kieszeniach. Spojrzał też na trabliny, czy nie mają żadnych ubrań, kieszonek bądź sakw.
Zabieram:
2x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.
Canis:
Przy Trablinach znalazłeś małe sakiewki w których brzdękały pojedyncze monety. Każdy trablin posiadał po 5 grzywien. Bandyta był bogatszy, miał całe 10 grzywien.
//Sztylety nie otrzymały żadnych uszkodzeń. Nie dopisuj sobie nic do ekwipunku proszę. wszystkie pieniądze, oraz statystyki broni opiszę na koniec zadania.
Samir:
Znajdując monety, Samir ucieszył się, zawsze to jakiś grosz na wydatki. Schował zdobyczne grzywny i wrócił na trakt, podnosząc upuszczoną przed walką księgę. Była pokryta pyłem i spadło na nią kilka kropel krwi, mauren przetarł ją pobieżnie rękawem i schował. Jej treść była nietknięta, a w razie czego okładkę można oczyścić. Po tych niezbędnych zabiegach introligatorskich mauren ruszył w drogę powrotną, starannie omijając wszelkie dziury czy osuwiska.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej