Tereny Valfden > Dział Wypraw

Liga cieni - cmentarz

<< < (23/30) > >>

Canis:
- A te obrazki? i ten jeden pusty? Bo ja wiem co tu się działo gdy został uwolniony niestety...

Samir:
- Obrazki... Przedstawiają coś, co chcieli osiągnąć? - zastanawiał się na głos mauren - Ale opowiedz mi, co się tutaj działo.

Canis:
- Niejaki Traumata Malahar był tutaj uwięziony. Niewiem czyz nasz, Bractwo świtu tutaj kiedyś było i badało sprawę trzęsień ziemi. Odnaleźli tutaj tego niebieskiego spętanego łańcuchami. Nie udało im się na stałe rozwiązać problemu. Następnie było dwóch innych śmiałków, którzy ujrzeli tego z drugiego obrazka i uwolnili go. Po uwolnieniu były dziwne rzeczy, jakby oczy płatały nam figle,a  to wszystko co wtedy widzieliśmy było tylko żartem. I pojawił się w swojej postaci Trablin Traumata Malahar. Coś czuje, że może to mieć znaczenie i te wszystkie istoty być jedną i tą samą osobą. A co gorsza, ta osoba widnieje na obrazkach, a ten jeden jest pusty. To dziwne.

Samir:
- Z tego, co widzę, cała ta sprawa ma znacznie głębsze korzenie niż mogłem przypuszczać. Wydaje mi się, że to, co tutaj zobaczyłem, uzupełnione twoją historią, powinno wystarczyć Georgowi. Spróbuję to podsumować - mauren wolał uporządkować myśli teraz niż zacząć kręcić przed Hertlingiem - Z tego, czego się tutaj dowiedziałem, Traumata to coś więcej niż trablin - w tych podziemiach były prowadzone różne eksperymenty, jest tutaj bardzo dużo różnej magii, biorąc uwagę te kryształy i nieumarłych. Istoty przedstawione na obrazach to prawdopodobnie inne "wcielenia" Traumaty bądź coś w ten deseń... Dobrze kombinuję? - Samir zaczynał się nieco gubić w całej tej historii.

Canis:
- Ja tam nie wiem, nie znam się na tym, ale wiem że zmieniało to wygląd jak rękawiczki, i oddziaływało na cały teren. te dziury to jego sprawka i coś z tym musi być nie w porządku. To co idziemy stąd? niechciał bym tu zginąć, wolę raczej w swoim ciepłym łóżku zdychać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej