Tereny Valfden > Dział Wypraw
Liga cieni - cmentarz
Samir:
//Ok, wybacz.
155 - 1 = 154 grzywny
Canis:
Otworzył usta i zobaczyłeś, że ma ucięty język. Cała paszcza była okropna, wszędzie pęcherzyki ropne, a samo zakończenie języka wręcz sczerniałe. Nie było to coś normalnego - najpewniej był ciężko chory. Niemniej jednak, przez fakt odciętego języka nie mógł się wysłowić.
Samir:
No nic, pomyślał mauren i ruszył w dalszą wędrówkę. Przecież mu w żaden sposób nie pomoże. Mógłby skrócić jego cierpienia i to byłoby całkiem przyjemne dla samego Samira, ale podejrzewał, że taka przysługa mogłaby nie przyjąć się zbyt dobrze wśród okolicznej ludności. Tylko grzywny szkoda, myślał sobie Samir, idąc w stronę Mirt. Im szybciej tam dojdzie, tym lepiej.
Canis:
Idąc dzielnicami miasta musiałeś przejść przez port by dotrzeć do odpowiedniej bramy. Pode drogą minąłeś stajnie, z której chyba zrezygnowałeś skorzystać. Kolejnym twym przystankiem była brama miasta, gdzie strażnicy pilnowali wjeżdżających i wychodzących. Osoba podróżująca w ciągu dnia, jak ty w tym wypadku była czymś naturalnym, więc strażnicy nawet nie zwrócili na ciebie uwagi...
Samir:
Stwierdziwszy, że dzienny budżet został wyczerpany przez chorego menela, Samir piechotą ruszył w stronę Mirt. Tłumy przebywające w Atusel stawały się powoli irytujące i mauren odetchnął z ulgą, gdy tylko wydostał się z miasta. Tłok pozwalał się wtopić w otoczenie, co z pewnością często było przydatne, ale przy próbie przedostania się przez miasto stawało się uciążliwe. Ciągły krzyk przekupek, natarczywe ręce żebraków czy wrzeszczące dzieci potrafiły wyprowadzić z równowagi nawet mnicha. Dlatego też Samir uśmiechnął się delikatnie po wydostaniu się na trakt i spokojnym krokiem ruszył w stronę Mirt.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej