Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Nawaar:
- W końcu dojechał, po dość długim czasie. Elf się uśmiechnął.
Funeris Venatio:
- No już chciałem zaproponować utworzenie ekspedycji poszukiwawczej.
Elrond Ñoldor:
- A jaki problem teleportować się na taką odległość na jaką pozwala nasza magia. Teleportuje się kilometr w kierunku wyspy. Odpocznę chwilę, przepłynę i teleportuje się kilometr daje. Widzę, że nawet magia by wam się nie przydała, skoro nie macie nawet wyobraźni - powiedział i teleportował się na wóz.
Dragosani:
Dragosani tylko parsknął, słysząc wyjaśnienie Elronda. Nie, żeby wątpił w jego wiedzę i umiejętności. Po prostu nie sądził, aby udało mu się "odpocząć" dryfując w pełnym morzu. Zimna woda i ciągły wymóg kontroli ciała, by unosić się na powierzchni wody raczej nie ułatwiałyby tego. Do tego dochodziła kwestia nawigacji. Na pełnym morzu bez odpowiednich przyrządów raczej ciężkiej. No i co jeśli Lewiatan byłby w głębokim zanurzeniu w czasie pierwszej próby teleportacji? Ale najważniejsza kwesta była inna. Co do tego co prawda Drago pewien nie był, wszak nie był magiem. Jednak gdzieś tam słyszał, czy też wydawało mu się, że teleportujący się mag, musi widzieć w chwili obecnej, lub widzieć kiedyś, miejsce do którego chciałby się przenieść. Czy Elrond widział kiedyś miejsce na powierzchni morze w które chciałby się przenieść z brzucha bestii?
- Jak uważasz - powiedział tylko, nieco lekko kpiącym tonem. Sam jeszcze nie wchodził na wóz. Najpierw trzeba było zapakować artefakt.
Elrond Ñoldor:
- Jak uważasz - powiedział z uśmiechem. Wyciągnął z jednej torby fajkę i trochę bagiennego ziela. Nabił, podpalił zaciągnął się.
- Pamiętałbym drogę, jaką przepłynęliśmy łodzią.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej