Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Funeris Venatio:
- Można też liczyć na to, że lewiatan ma próchnicę i dziury w zębach. Wtedy jest szansa, że jakaś tępa głowa, ewentualnie inna część ciała wpadnie do środka i potwór się zamęczy od nieznośnego bólu zęba. Raczej nie znajdzie nigdzie w pobliżu nikogo, kto by tego zęba wyrwał...
Elrond Ñoldor:
- Jakie to szczęście że jestem magiem... O ile nie będzie magii przez godzinę, a lewiatan mnie połknie, to zanim mnie doszczętnie strawi, magia odnowi się. Ja zacznę regenerować w jego brzuchu do odzyskania świadomości, a następnie teleportuje się z jego brzucha - powiedział z założonymi rękoma. Stał na pieńki ponad wszystkimi i obserwował grupę.
Nawaar:
- Magowie będą się teleportować, a my zostaniemy pokarmem dla dużej rybki. ÂŚwietlana przyszłość na nas czeka, nie ma co. Jesteście w stanie, tylko siebie teleportnąć?.
Elrond Ñoldor:
- Tylko siebie - uśmiechnął się od ucha do ucha.
Dragosani:
- Potrafić się teleportować w miejsce oddalone o wiele mil? - Drago zapytał Elronda. - Bo przecież to bydle nie będzie pewnie pływać sobie zaraz przy brzegu. Jeśli nie, to cóż... będzie cię trawił, a ty będziesz się regenerował. Cały czas. Bezustannie. -
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej