Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Elrond Ñoldor:
Tylko przewrócił oczami. Na starość przestał już chorować. Jego magia nie pozwalała mu na to. A odkąd się ogolił nawet nie wyglądał jak ostatni luj. Luj w szacie arcymaga i mithrilowej zbroi. Ciekawy musiał być to widok.
- Dawno nie widziałem Malavona. Aragornie złotko, nadal dybiesz na jego głowę?
TheMo:
Widząc cały tłum zaczął marudzić pod nosem.
-Pakt, Bractwo, jeszcze królewskich nałożnic brakuje do kompletu szlachetnych kurw.
Zaczął żałować, że nie zrobił zapasów w karczmie. Czas zleciałby mu szybciej i milej.
Funeris Venatio:
- Niestety mogę Cię rozczarować, ale nie wierszem. Prozą, owszem, lecz jest to mniej uwielbiany kierunek tej jakże pięknej sztuki, jaką jest literatura. Chociaż i na lutni potrafię zagrać, prawdopodobnie jakieś słowa same przypłyną ku chwale twej osoby, Patty. Niestety wątpię, by ktoś takową w tej chwili miał przy sobie.
Funeris rozejrzał się teatralnie po zebranych, których było co najmniej kilku. Nikt nie wyglądał na lutnika, niestety.
Thor ibn Odyn Grom:
Thor słuchał rozmów przyjaciół i dopasowywał ich słowa do poszczególnych postaci, które mógł tak rozpoznać.
Hagmar:
- Nie Edziu. Umiem od niedawna panować nad skazą i emocjami. Medytacja i gorące uda pięknej kobiety pomagają. Kurwy mogę ściągnąć, mam ich cały burdel!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej