Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (117/149) > >>

Canis:
- Cholera no nie... Czemu to słońce musi zachodzić właśnie teraz. - posmutniał jaszczur wychodząc na powierzchnię doglądając karawany i zachodu słońca.

Funeris Venatio:
- O kurwa, ale świeci!

Nawaar:
Nathaniel odetchnął pełną piersią w końcu wszyli i mógł, po oddychać normalnym powietrzem widząc Salazara, który nagle posmutniał widocznie nie lubił zachodów słońca. - W końcu na powierzchni, co za wspaniałe uczucie móc oddychać świeżym powietrzem. Salazar wiem, że twoja rasa traci, niektóre zdolności podczas nocy, ale wszystko powinno się udać. Elf patrzył teraz na piękny zachód słońca oczekując również wozu.

Dragosani:
Gdy wyszli Drago aż zasłonił oczy dłonią. W sumie mogli spodziewać się takiej nagłej zmiany oświetlenia. Szczęśliwie słońce chyliło się już ku zachodowi. Po chwili oczu wampira jako tako przyzwyczaiły się i mógł normalnie widzieć. No i robiło się coraz ciemniej, co też miało na to pewien wpływ.
- Sal, nie jest przecież tak źle - powiedział do marudzącego pod nosem jaszczura.

Hagmar:
- Zawsze może być gorzej. To zawsze mogłoby być Hemis.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej