Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (110/149) > >>

Nawaar:
- Ta przynajmniej głupio nie oberwałem, po praktycznie nie udanym ataku.

Dragosani:
Patty była całkiem spostrzegawcza, gdy zauważyła w korytarzu grupę Draga wracającą z artefaktem. Wampir wraz z kompanami weszli na miejsce zbiórki i postawili urządzenie na ziemi.
- To ma być takie coś? - zapytał wąpierz.

Canis:
- Spójrz przed siebie i spójrz za siebie, powiedz mi, co widzisz? Widzisz przeciwników? Potwory zabijające pozostałych członków wycieczki? Ja teraz nie widzę, między innymi dlatego, że kilka osób nie bało się wyjść przed szereg i zatrzymać przeciwników przed takimi osobami jak ty, bijącymi z dystansu. Potrafili własną piersią zagrodzić drogę i w starciu spiąć się z nimi bezpośrednio. Nie jesteś tutaj sam i nie musisz liczyć wyłącznie na siebie, chociaż zawsze powinieneś o sobie pamiętać. Ważne jest to, co jest. Thor żyje? żyje... ty żyjesz? no żyjesz... gdybyś musiał stać na pierwszej linii i ładować łuk i strzelać gdy przeciwności były by metr przed tobą, to cienko bym ciebie widział, a jego ciut mniej.

Hagmar:
- O, tak to to Drago. Na powierzchnię i do Atusel, tyle że tylko Dev wie czy i jak to gówno działa. A gdzie go wywiało to ja nie wiem.

Lucas Paladin:
Lucas rzekł do Patty:
- Chyba nic tu nie ma, będziemy musieli raczej zawrócić, może inni mieli więcej szczęścia. - pomieszczenie nie wskazywało bowiem, że będzie tu znajdował się artefakt, którego poszukiwała ekipa. Cóż, przynajmniej towarzystwo Patty rekompensowało rycerzowi brak sukcesu. Wrócili więc do pomieszczenia, w którym przebywali wcześniej. Liczył, że inna ekipa poszukiwawcza odnalazła wymagany artefakt.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej