Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Nawaar:
Gdy wszystkie poczwary padły, a groby zostały oczyszczone, przez ogień można by ruszyć dalej. Dlatego elf trzymając pochodnię w ręku zapytał, bo nikomu innemu się widocznie nie chciało, albo byli zajęci paleniem kości. - Gdzie teraz?.
Dragosani:
Drago przeciągnął się, gdy jeden z ostatnich draconów padł. Oparł ostrze miecza o ziemię, jedną dłoń trzymając na jego głowicy.
- No to było ostre - stwierdził w końcu. Uniósł ostrze miecza i schował broń do pochwy na plecach. Od niechcenia kopnął resztki kości dracońskiego szkieletu. Nie czas był jednak na odpoczynek. Wampir rozejrzał się po pomieszczeniu. Chciał się upewnić, czy gdzieś w mroku nie kryje się jeszcze coś, na przykład ukryte pod zasłoną niewidzialności.
Hagmar:
- Szukamy czegoś takiego z takim czymś ale bez takiego czegoś. Dracon pokazał rycinę.
//Devq ten obrazek najlepiej oddaje wygląd
Canis:
Jaszczur spojrzał na woreczek z solą, który pozostał, lecz już bez soli.
- Trzeba będzie dokupić jakiś zapasik... - powiedział. - ÂŁadne ustrojstwo... szukamy zatem czegoś opisanego magazynem, warsztatem i tym podobnymi słowami po dracońsku...
Tak jak mówił tak zaczął łazić po kompleksie w poszukiwaniu wspomnianych słów...
Patty:
- Niezła kreska - skomentowałam rycinę Aragorna i również zabrałam się za szukanie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej